James jak co
rano robił zakupy. Kupił coś na śniadanie i na obiad. Wracając, zahaczył o
jeszcze jeden sklep i kupił coś o czym marzył od dawna. Z uradowaną miną wrócił
do mieszkania. Od progu zawołał do Jennifer:
- Kochanie,
mam dla ciebie niespodziankę.
- Uuu,
kocham niespodzianki. Co to takiego?
Jen,
odłożyła Samanthę na kocyk z zabawkami i podeszła do Jamesa. Trzymał coś za
plecami, a gdy Jen się zbliżyła odsunął się od niej, chcąc dłużej potrzymać ją
w niepewności.
- Pokaż co
tam masz! – błagała Jennifer


