Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z Carlosem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z Carlosem. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 lutego 2015

Walentynkowa niespodzianka




               
Walentynkowy wieczór, a Ty siedzisz na kanapie przed telewizorem, jednak w ogóle Cię to nie rusza. Od zawsze uważałaś, że to święto jest bez sensu, bo przecież miłość powinno okazywać się codziennie, a nie tylko jednego dnia w roku. Nie rozumiałaś innych, gdy tak cieszyli się na ten dzień, bo to przecież nic specjalnego. Skoro to takie wielkie święto, to mogłoby być wolne od pracy, ale nic takiego nie miało miejsca. Okropnie się nudzisz. Przerzucasz kanały z nadzieją, że znajdziesz jakiś film akcji, horror, coś co naprawę Cię zaciekawi, a tymczasem wszędzie same romansidła i nudne telenowele. Jest Ci wręcz niedobrze od nadmiaru czułości w koło. Wtem do drzwi ktoś dzwoni. Otwierasz je i niedowierzasz własnym oczom. W progu stoi twój narzeczony, który wyjechał w delegację i miał wrócić dopiero za miesiąc. Czujesz jak do twych oczu napływają łzy szczęścia. Skaczesz mu na szyję i całujesz. Wchodzicie do środka i zamykacie za sobą drzwi.
- Carlos, co ty tu robisz? Miałeś wrócić dopiero za miesiąc. – Zaczynasz rozmowę, nadal będąc w euforii.
- Chciałem ci zrobić walentynkową niespodziankę. – Mówi, szperając za czymś w swej walizce.
- Walentynki… Wiesz co sądzę na ten temat. – Na twej twarzy pojawia się grymas.
- Myślałem, że się ucieszysz.
- Oczywiście, że się cieszę. Jeju, jak ja za tobą tęskniłam. Tylko ten dzień…
- Dobra, zostawmy to. – Mówi, trzymając w ręku jakieś pudełko. – Mam dla ciebie prezent.
- Prezent? Kochanie, nie musiałeś. – Uśmiechasz się od ucha do ucha, gdy ten wręcza Ci przedmiot.  – Co to takiego?

środa, 31 grudnia 2014

Carlexa - historia prawdziwa

  *Alexa*
  Dzisiaj był Sylwester, więc wybrałam się do centrum, żeby kupić jakiś fajny ciuch i rzeczy potrzebne na imprezę. W tym roku to przyjaciele przychodzili do mnie, więc miałam dużo pracy. 
  Zaparkowałam samochód na parkingu i weszłam do centrum handlowego. Najpierw wybrałam się do mojego ulubionego sklepu z odzieżą, aby kupić jakąś fajną sukienkę.Wypatrzyłam wspaniałą, koronkową, małą czarną i oby dał Bóg, żebym się w nią zmieściła. Ufff... na szczęście poszło gładko. Zapłaciłam i udałam się do marketu po jakieś przekąski itp. Wyszłam cała obwieszona torbami i kierowałam się do wyjścia. Nagle zaczął dzwonić mój telefon, który miałam w torebce, więc zaczęłam się motać i go szukać. Nie patrzyłam gdzie idę i nagle poczułam, że natrafiłam na jakąś przeszkodę i wszystkie torby wypadły mi z rąk.

niedziela, 26 października 2014

Słoneczny poranek




Słońce wschodziło właśnie ponad horyzont. W powietrzu unosił się zapach porannej rosy. Ptaszki śpiewały pieśni kojące dla ucha. Delikatne, ciepłe promienie rozświetlały twarz Margaret. Jej policzki błyszczały w świetle porannego słońca.
- Kurwa… Znowu nie zasłoniłam okien.. – Wymamrotała, otwierając zaspane oczy. Widziała wszystko jak przez mgłę. Chwyciła zegarek w rękę i znów przeklęła, gdy ten wskazał godzinę 6 rano. Był weekend, miała zamiar się wyspać, a nie zrywać z łóżka z samego rana. Przekręciła się na drugi bok. Wtedy właśnie spostrzegła się, że nie ma obok niej jej kochanka.

sobota, 28 czerwca 2014

Wakacyjny trening (100k)

 
Wreszcie WAKACJE! Tak długo wyczekiwane chyba przez wszystkich. Słonko, plaża, morze, a może góry. Polska, zagranica. Gdzie się wybieracie? Nawet jeśli zostajecie w domu to każdy marzy o super figurze. W końcu jest trochę czasu, żeby wyrwać jakieś ciacho lub laseczkę. Nie będzie jednak łatwo ze zwałkami tłuszczu na brzuchu, wylewającymi się boczkami, trzęsącymi się, sflaczałymi udami. Ale i tak Was kocham moje pulpeciki :* Nie zmienia to jednak faktu, że ta jak bohaterka opowiadania, które napisała dla Was RusherBerry, powinniście się wziąć za sport i zdrową dietę. NIE MA odchudzania głodówkami i reklamowanymi specyfikami. W zdrowym ciele zdrowy duch. Zachęcam Was do aktywnego spędzania czasu. Od dziś biegam po mojej malowniczej wsi. Rano zrobiłam 10 km lekkim truchcikiem. Jest POWER! Zobaczymy na ile wystarczy mi motywacji :P Pozdrawiam i zapraszam na opowiadanie. 
AM

Stanęłam na wadze i aż złapałam się za głowę, kiedy zobaczyłam co mi pokazała. Wiedziałam, że ostatnio trochę się zaniedbałam, ale żeby aż tak przytyć od ostatniego ważenia. Nie do pomyślenia. Postanowiłam, że się za siebie wezmę. Zawsze rano w telewizji leciał aerobik, więc postanowiłam skorzystać.

sobota, 21 czerwca 2014

Stewardessa

             

  Trasa po Europie zbliżała się wielkimi krokami. Pierwszy przystanek- Londyn. Kończyłem pakowanie, kiedy usłyszałem dźwięk mojego telefonu. To sms od Kendalla: „ za dwadzieścia minut wyjdź przed dom, tylko punktualnie”. Nie miałem dużo czasu, a musiałem jeszcze się ubrać i umyć zęby. Paradowałem po mieszkaniu w samym ręczniku obwiązanym w pasie, a z włosów skapywała mi woda. Z trudem zapiąłem walizkę i poszedłem do łazienki. Wyszykowałem się pięć minut przed czasem. Mogłem jeszcze na spokojnie pożegnać się z moim mieszkaniem i oswoić się z myślą, że przez najbliższy czas mnie tu nie będzie. Już tęskniłem. Właśnie miałem uronić łzę, gdy usłyszałem dźwięk klaksonu. Chwyciłem w rękę bagaż i wyszedłem, zamykając drzwi na klucz i włączając alarm. Wsiadłem do auta Kendalla, gdzie byli już on i James. Przywitałem się z nimi i pojechaliśmy po Logana. Jechaliśmy z myślą, że jak zwykle będziemy musieli na niego czekać, ale o dziwo to on wyczekiwał na nas. Wsiadł do wozu i od razu zaczął nas ochrzaniać.
- Co tak długo?! Ile można na was czekać?!
- No sorry, tak jakoś wyszło. – Uśmiechnął się Kendall.
- Może byś się najpierw przywitał? – Zasugerował James.
- Oj. Gdzie moje maniery? – Żartobliwie skarcił się brunet i podał wszystkim rękę. – A teraz już jedźmy, bo spóźnimy się na samolot.

poniedziałek, 12 maja 2014

Bal charytatywny

Dostałem zaproszenie na bal charytatywny. Nie miałem zbytniej ochoty na niego iść, ale moja dziewczyna Clarie zdołała mnie namówić. W zasadzie chodziła za mną pół dnia i jęczała do ucha, że chce iść na ten bal. Nie miałem wyjścia. Nie przepadałem za garniturami, ale raz mogłem zrobić wyjątek. Imprezka okazała się całkiem przyjemna. Clarie była w swoim żywiole i co kilka minut zmieniała towarzystwo. Po godzinie ze wszystkimi była już na „ty”. Najbardziej zdziwiło mnie, że z daleka machał jej nawet sam burmistrz. Z szerokim uśmiechem podał jej szklankę z ponczem i zapytał:
- Carlosie, mógłbym porwać twoją dziewczynę na chwilkę?
- Oczywiście panie burmistrzu. – odpowiedziałem ledwo powstrzymując śmiech na widok błagającej o wybawienie miny Clarie.
Próbowała delikatnie odmówić burmistrzowi, ale on położył swoje tłuste łapsko na jej biodrze i porwał ją do tańca. Stałem tak przez chwilę i dusiłem się ze śmiechu, widząc jak Clarie ucieka stopami przed miażdżącymi buciorami tego hipopotama. Poczułem na ramieniu czyjąś dłoń. Odwróciłem się i zobaczyłem Susan. Wyglądała prześlicznie w błękitnej sukni i spiętymi w kok, falowanymi, blond włosami.
- Nie spodziewałam się, że spotkam cię na balu. – powiedziała moja była

piątek, 7 marca 2014

Owocowy deser.

Byłam w kuchni i robiłam sobie sałatkę owocową. Kroiłam truskawki, kiedy Carlos wszedł do kuchni.
- Hej, skarbie, co robisz? - zapytał, obejmując mnie w pasie.
- Robię sobie sałatkę, chcesz też?
- Tak chętnie, ale mam lepszy pomysł.
- Jaki?
- Idź sobie do salonu, a ja cię zawołam.
- Ale co z moją sałatką?
- Przekonasz się - zabrzmiało to tajemniczo.
Na prośbę Losa wyszłam z kuchni i usiadłam sobie w salonie. Nie byłam za bardzo pewna co zrobi, ale zaufałam mu. 
Po 20 minutowym oczekiwaniu Carlos zawołał mnie. Weszłam do kuchni i mnie zamurowało. Carlos leżał na stole nagi, przybrany w owoce, czekoladę i bitą śmietanę. 

środa, 26 lutego 2014

Czekolada w spa.

Na urodziny o chłopaków dostałem kopertę. Tajemniczą fioletowa kopertę. Jak później się okazało, był w niej voucher do spa. Pogrzało ich chyba. Voucher do spa? Co ja niby miałem z tym zrobić? Po chwili namysłu, zebrałem się i pojechałem do tego spa. W Relax Heaven – tak głosił szyld na budynku – przyjęto mnie bardzo ciepło. Uśmiechy na twarzach dwóch pięknych blond recepcjonistek, sięgały niemal ich uszu. Nie można było nie odwzajemnić gestu, więc też się uśmiechnąłem, choć mniej pewnie niż one. Podałem im voucher, na co jedna zaśpiewała :
- Pełny pakiet relax dla mężczyzn. Zapraszam panie Pena. – wskazała mi ręką duże szklane drzwi.
Gdy już znalazłem się po drugiej stronie, stanąłem przy kolejnej ladzie. Tym razem przywitała mnie młodziutka brunetka i poprosiła o mój voucher. Obejrzała go i zachichotała. Nie miałem pojęcia o co chodzi. Dziewczyna pogrzebała w szufladzie i wyjęła z niego plakietkę, zawieszoną na fioletowej smyczy. Wyszła zza lady i zawiesiła mi ją na szyi. Od razu rzucił mi się w oczy jej bardzo krótki uniform, odsłaniający całe nogi. Dopiero potem zerknąłem na plakietkę, którą mi dała. Widniał na niej napis FULL RELAX PACK FOR MEN.
- Proszę za mną panie Pena. Zaczniemy od kąpieli błotnej. – powiedziała brunetka
- Kąpiel błotna? – jęknąłem – Ale mnie chłopaki urządzili.
- Prezent od kumpli? – zapytała, prowadząc mnie przez hol
- Taaa, fajni kumple.
- Jeszcze im pan podziękuje. Niczego nie będzie pan żałował. – uśmiechnęła się jakoś dziwnie, mrugnęła okiem i gestem zaprosiła mnie do małego pomieszczenia.

czwartek, 23 stycznia 2014

Domowe porno

Moja żona pracowała dziś po godzinach. Ja mając dzień wolny strasznie się nudziłem. Nie mogłem znaleźć sobie miejsca. Włóczyłem się po mieście bez celu, spotykając kompletnie nie znane twarze. Gdy nadszedł wieczór, wróciłem do domu i wyciągnąłem sobie z lodówki zimne piwo. Sączyłem je powoli przez komputerem, przeglądając facebooka. Nagle napisał do mnie James:
* Siema stary.
- Cześć.
* Znalazłem dziś zajebistego te go pornosa w necie, chcesz zobaczyć?
- W sumie i tak nie mam nic do roboty, dawaj.

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Motylek

*Kendall*
W całym tym zamieszaniu przed świętami zapomniałem kupić mojej dziewczynie prezent na gwiazdkę. Ona na pewno coś dla mnie ma, więc muszę jej kupić chociażby jakiś drobiazg. Jak się później okazało, tysiące mężczyzn miało ten sam problem co ja. Wszedłem w obrotowe drzwi, a gdy zobaczyłem czarną masę w centrum handlowym, pozwoliłem im się obrócić o 360 stopni i wyszedłem. Czułem, ze sytuacja jest beznadziejna, więc pojechałem do Jamesa. Wszedłem do jego mieszkania bez pukania. Na szczęście był sam. Bez powitania jęknąłem:
- Musisz mi pomóc. Zapomniałem kupić dziewczynie prezent na gwiazdkę. Nie wiem co teraz zrobić.
Ku mojemu zdziwieniu, James zbladł i wybałuszył na mnie oczy.


*James*
Serce na chwilę mi stanęło. Jak mogłem zapomnieć kupić prezent dla mojej myszki?! Patrzyłem tępo na Kendalla i nie wiedziałem co mu odpowiedzieć. Jako mój najlepszy kumpel szybko pojął o co chodzi i zapytał:
- Też nie kupiłeś?

środa, 4 grudnia 2013

Prowokacje - paranoja.


Sequel do opowiadania Prowokacje. Napisane w trochę innym stylu. Bardziej wyuzdany. Mam nadzieję, że się spodoba ;)


Kto by się tego spodziewał? Życie ciągle zaskakuje. Jeszcze kilka lat temu zwariowałbym chyba na samą myśl, że jakiś dupek dobierał się do mojej żony. Myśl o tym, że mogłaby mnie zdradzić rodziła wyłącznie agresję i wyobrażenie krwawej vendetty. Kurwa, ona jest moja i tylko moja, wyłącznie dla mnie. Jak szczoteczka do zębów. Kiedy wyjeżdżałem na dłużej, czasem budziły się jakieś złe myśli, przeczucia, doprowadzało mnie to do szaleństwa. Sam nie byłem święty, o nie, zawsze hołdując zasadzie, że gol strzelony na wyjeździe liczy się podwójnie. Ale facet, to w końcu facet, instynkt zdobywcy, wiadomo musi się wyszumieć, ale kapłanka domowego ogniska ma przy nim trwać wiernie i do grobowej deski. Amen. 

wtorek, 19 listopada 2013

Prowokacje

- Carlos, chcesz jakiegoś drinka stary? – z zamyślenia wyrwało mnie pytanie rozbawionego gospodarza, który niezgrabnie poruszając biodrami wczuwał się w rytm klubowych brzmień.
- Dzięki, mam jeszcze – uśmiechnąłem się zdawkowo pokazując prawie pełny kieliszek.
Usatysfakcjonowany moją odpowiedzią odpłynął tanecznym krokiem w głąb salonu. Impreza osiągnęła chyba swój szczytowy moment. Alkohol zdążył już wydobyć z gości pełną swobodę ruchów wyzwalając pragnienie szampańskiej zabawy. Za godzinę zaczną się pierwsze zgony, ale teraz jeszcze wszyscy są w formie.
 


piątek, 1 listopada 2013

Trick or Treat

* James *
Odebrałem paczkę do Carlosa. Akurat nie było go w domu, a kurier już wie, że może zostawiać paczki u mnie. Przyszła maska, którą zamówił w Internecie. Nie omieszkałem jej rozpakować. Prezentowała się całkiem strasznie. Przyłożyłem ją do twarzy i podszedłem do lustra. Prawie się przeraziłem. Właśnie wtedy do mieszkania weszła moja dziewczyna. Zapomniałem, że mam maskę na twarzy i odwróciłem się do niej. Gdy tylko mnie zobaczyła krzyknęła i upuściła torby z zakupami. Szybko zdjąłem maskę i rzuciłem się do zbierania zakupów przepraszając ją. Trzymała się za serce i oddychała głęboko.

czwartek, 24 października 2013

Pierwszy koncert w Polsce

 „Carlos: Kochamy Was wszystkich.
James: A Rusherki to najpiękniejsze dziewczyny na świecie.
Kendall: Pamiętajcie o tym.
Logan: Dziewczyny jesteście cudowne.
Big Time Rush – kochane i porządne chłopaki. Jak ich tu nie kochać?  Prosto z Atlas Areny dla Vivy, Karolina Borek”
Reporterka zakończyła rozmowę i chłopaki mogli wrócić do garderoby.
- My porządni? – zaśmiał się James
- Zdziwiłaby się, co nie? – odpowiedział Carlos
Kendall i Logan popatrzyli na nich z ukosa.
- Panujcie nad swoimi penisami chłopaki. To nasz pierwszy koncert w Polsce i wypadałoby pozostawić po sobie dobre wrażenie. – powiedział Kendall

niedziela, 6 października 2013

Uśmiech spełnienia na twarzy kochanki.

Wróciłem do domu dość późno. Impreza była nawet spoko, ale zatęskniłem na Nicole. Nie chciała ze mną iść i mimo jej usilnych próśb poszedłem tam sam. Spodziewałem się, że będzie już spała. Jednak kiedy wszedłem do mieszkania, zastałem zapalone światło w kuchni. Poszedłem tam i zobaczyłem Nicole robiącą sobie herbatę. Miała na sobie tylko T-shirt i białe, koronkowe majteczki. Wyglądała bardzo seksownie. Podszedłem do niej, ale zanim jej dotknąłem, zapytała  nawet się nie odwracając:
- Jak impreza? Coś wcześnie wróciłeś.
- Jest pierwsza w nocy. To jest dla Ciebie wcześnie?
- Już pierwsza? Ale ten czas szybko leci. Grałam sobie na konsoli i nawet nie zauważyłam, ze tak późno.
Obdarzyła mnie lekko sztucznym uśmiechem i wyszła z kuchni.

sobota, 24 sierpnia 2013

Byliśmy aż tak pijani?

   Kiedy jest się w LA, różne rzeczy przychodzą człowiekowi do głowy. Ostatnio naszą rozrywką było zabieranie kamery i kręcenie filmików po pijaku. Mieliśmy za sobą już trzy takie wypady. Po każdym z nich, gdy wytrzeźwieliśmy, mieliśmy bekę stulecia. Wczoraj jednak przeszliśmy samych siebie. Wstaliśmy dopiero o trzeciej po południu następnego dnia. Jako że nigdy nie miewam kaca, poszłam do kuchni, aby przygotować chłopakom napoje lecznicze. Zeszłam do salonu i stanęłam jak wryta. Na kanapie leżały dwie dziewczyny. Podeszłam do ładnych, śpiących blondynek rozwalonych na naszej kanapie i szturchnęłam jedną z nich w bok. Jakże wielkie było moje zdziwienie, gdy obudzona przeze mnie dziewczyna zaczęła mówić po rosyjsku. Trochę rozumiała po polsku, a ja po rosyjsku i po krótkiej dyskusji zmuszona byłam zapłacić jej 100$. Zabrała kasę i swoją półprzytomną koleżankę i wyszły. Nadal zaskoczona całą sytuacją zapukałam do pokoju Logana. Nikt mi nie odpowiedział więc weszłam. Był to błąd.

środa, 21 sierpnia 2013

Tygrysiaczek

- Tygrysiaczku, kiedy przyjdziesz do łóżka? - zawołał z sypialni Carlos
- Nieprędko. Dziś spędzę w łazience chyba kilka godzin. Jutro jest ta impreza na plaży i muszę ogolić nogi.
- Znowuuu? - zajęczał Carlos
- A co, wolisz jak mam nieogolone nogi?
- Może Ci pomogę? Będzie szybciej.
- Lepiej nie. To może się dla kogoś źle skończyć.
- Jestem facetem, umiem przecież używać maszynki do golenia.
- Miałam zamiar użyć depilatora.
- Żyletką będzie szybciej. Chodź, ogolę Ci nogi.
Prawda, nienawidziłam golić nóg. Skro ktoś może zrobić to za mnie to czemu nie.
- No dobra. To zaczekaj tu, a ja wezmę szybką kąpiel.
- Weźmy ją razem. Ogolę Ci nogi w wannie.

poniedziałek, 15 lipca 2013

Latynoski taniec

~ada_maslow

Nadszedł kolejny wieczór i znowu zanosiło się, że spędzę go sama. Od kiedy zaczęły się wakacje i moje przyjaciółki wyjechały na wczasy, prawie każdy wieczór spędzałam samotnie przed telewizorem. Dziś jednak nie miałam ochoty na filmy. Poszłam więc do pobliskiego klubu, żeby chociaż pooglądać facetów. Usiadłam w rogu i schowałam się w cieniu. Przez klub przewijali się różni mężczyźni. Większość z dziewczynami, a jeśli już byli wolni to nie zasługiwali na moją uwagę.Wyszłam na chwilę z mojej kryjówki, aby zamówić sobie drinka. Podeszłam do baru, ale zanim zdążyłam zamówić napój, ktoś stuknął mnie w ramię. Odwróciłam się i zostałam przywitana szerokim uśmiechem na twarzy Carlosa. Znaliśmy się z wakacyjnych turniejów siatkówki. Co roku braliśmy udział w rozgrywkach, a na koniec turnieju odbywał się mecz zwycięskich drużyn kobiet i mężczyzn. Przeważnie grały ze sobą moja drużyna i drużyna Carlosa. Od dawna miałam słabość do tego chłopaka, ale uważałam, że nie jest możliwe, aby chłopak taki jak Carlos mógł poważnie się mną zainteresować. Co prawda często spotykaliśmy się na imprezach i świetnie bawiliśmy się razem, ale nic poza tym. Widać było, że Carlos ucieszył się na mój widok i powiedział:

sobota, 1 czerwca 2013

13 lat później

Wszystkiego najlepszego dla naszych dzieci :) Piszcie w komentarzach jak nazwałybyście Wasze dzieci jeśli ojcami byli by chłopcy z BTR ;] ~@ada_maslow

Victoria nareszcie zasnęła. Mała porządnie dawała mi w kość. W nocy musiałam wstawać do niej kilka razy. Ta noc zapowiadała się podobnie. Zaglądnęłam jeszcze do pokoju Robina i pocałowałam go w czółko. Widząc jego słodko śpiącą buźkę uśmiechnęłam się i westchnęłam zastanawiając się czemu nie może być takim aniołkiem za dnia. Carlos wyszedł prawie z łazienki, chwycił mnie w pasie i pocałował. Powiedziałam do niego:

sobota, 18 maja 2013

Męska toaleta na stacji benzynowej.

~ada_maslow


Wracaliśmy właśnie  z wycieczki do Nowego Jorku i postanowiliśmy zrobić krótką przerwę na stacji benzynowej. Zrobiliśmy losowanie, kto zostaje pilnować samochodu w czasie gry pozostali pójdą do toalety. Wypadło na Carlosa. Zdecydowałam, że zostanę z nim i dotrzymam mu towarzystwa. Usiadłam na fotelu kierowcy, a Carlos stanął obok mnie przy otwartych drzwiach samochodu. Nachylił się lekko, dał mi buziaka i zapytał:
- Kochasz mnie skarbie?
-No jasne, że tak. –odpowiedziałam bez chwili wahania.
-No to dobrze. –powiedział Carlos i tym razem pocałował mnie bardziej namiętnie.
Chłopcy już wrócili, więc ja zdziwiona zapytałam: