Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Big Time Story. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Big Time Story. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 marca 2015

Big Time Medical Secret


- Pojadę z nim. – rzucił Kendall i ruszył w stronę drzwi.
- Jedźmy tam wszyscy. Przecież chodzi o naszą przyjaciółkę. – wtrącił się Carlos
- Możecie jechać w trójkę. Ja zostanę z Samanthą i Maxem. – powiedziała Jen
- Nie zostaniesz sama z Maxem. – sprzeciwił się James.
Jen popatrzyła na niego z niedowierzaniem i wybuchła:
- Nasza przyjaciółka jest w szpitalu i nie wiadomo czy jej stan się drastycznie nie pogorszył, a ty wyskakujesz z nieuzasadnioną zazdrością?!
- Wolałbym, żebyś z nami pojechała. – odpowiedział spokojnie nie patrząc na nią tylko na Maxa.
- A z kim zostawię Samanthę?! – zapytała z kpiną w głosie.
- Max może z nią zostać. – rzucił James, uśmiechając się do niego szyderczo.
- J-ja? – zająknął się Max
Jen spojrzała na niego, a potem z powrotem na Jamesa.
- Lepiej nie. Mógłby nie dać sobie rady. Jedźcie już.
- M-mogę zostać z dzieckiem. N-nie ma problemu. – powiedział Max i przełknął głośno ślinę
- Nie ma mowy. I tak już dla nas dużo zrobiłeś.
- Jen, to będzie dla mnie przyjemność. L-lubię dzieci. A ty powinnaś jechać do przyjaciółki.
James patrzył na Maxa z nieukrywaną nienawiścią, ale i z rozbawieniem. Chętnie poobserwowałby jak Max radzi sobie z Samanthą.
- Jesteś cudowny Max. – powiedziała Jen, a wtedy z twarzy Jamesa zniknęło rozbawienie.
Założył ręce na piersi i zmarszczył czoło. Wyglądał jak wściekły ochroniarz dyskoteki, który ni chce wpuścić Maxa na imprezę.
- Tu masz pieluszki, bo najpierw trzeba ją przewinąć. Jedzenie ma naszykowane. Wystarczy odgrzać.
- Musimy jechać. Chodź już. – poganiał ją James
- Przepraszam, że cię z tym zostawiam. – jęknęła Jen
- Nie ma sprawy. Jedź.
- Naprawdę jesteś cudowny.
James prychnął i zaczął tupać nogą. Jen obdarzyła Maxa ciepłym spojrzeniem, które dodało mu odwagi, więc powiedział:
- Dla ciebie wszystko.
James pewnie rzuciłby się na Maxa, gdyby Jen nie chwyciła go za ramię i wyciągnęła z mieszkania.
- Co z tobą? Opanuj się James. – powiedziała, gdy wsiedli do samochodu.
 James był cały czerwony i aż furczał ze złości.
- Jak mam być opanowany, gdy ten leszcz jawnie z tobą flirtuje.
- Max ze mną nie flirtuje. Do reszty już straciłeś rozum. Pomógł nam, więc mógłbyś okazać chociaż odrobinę wdzięczności.
- Nie lubię go.
- Nie musisz.
- Świetnie!
- Świetnie!

czwartek, 19 lutego 2015

Big Time Counterattack

Jen wróciła do mieszkania grubo po północy. Tak jak się spodziewała, James czekał na nią siedząc na kanapie i oglądając telewizję.
- Gdzie się podziewałaś?! – zapytał z nieukrywanym zdenerwowaniem
- Odnowiłam stare kontakty i wymyśliłam jak odpłacić się Johnowi. – odpowiedziała spokojnie
- Powiesz coś więcej?
- Dowiesz się wszystkiego jutro. A teraz błagam, przyszykuj mi kąpiel, bo padam z nóg. Ten dzień był masakryczny.
- Najpierw mi powiedz co wymyśliłaś.
- Jak przygotujesz kąpiel to opowiem ci wszystko w wannie.
- Weźmiemy razem kąpiel? – zapytał lekko zdumiony James
- Jeśli się nie ruszysz z tej kanapy to możesz o tym zapomnieć.
James pędem pobiegł do łazienki, a Jen uśmiechając się pod nosem, padła wyczerpana na fotel.

niedziela, 25 stycznia 2015

Big Time Reunion

James przeprosił przedstawicieli banku i chłopaków i wyszedł z Jennifer na zewnątrz.
- Co ty wygadujesz? John? Co on ma niby z tym wspólnego? Po tym co zrobił, chyba nie chcesz prosić go o pomoc?
- Pomoc? O jaką pomoc? Właśnie on za tym wszystkim stoi. Wrobił nas w te długi.
- Wiesz, że to bardzo poważne oskarżenie?
- Wiem, ale wiem też, że to na pewno jego sprawka. Chciał się zemścić.
- Przyjmijmy, że masz rację i co dalej?
- Załatwimy skurw…
- Jen, jesteś zdenerwowana i nie myślisz logicznie.
- Jak mam być spokojna, jak ten gnój chce zniszczyć nam życie?
- Może powinniśmy powiedzieć o naszych przypuszczeniach w banku?
- Nie. Mam lepszy pomysł. Idź po chłopaków, a ja muszę zatelefonować.
- Jesteś pewna?
- Tak. No idź już.

sobota, 10 maja 2014

Big Time Bank

- Kendall, wstań proszę i zrób zakupy. Ja za ten czas zrobię pranie. – krzyknęła mama Kendalla
Kendall zwlókł się z łóżka z lekkim bólem głowy. Wczorajsza impreza dawała mu się we znaki. Miał problem z ubraniem się, ale gdy już mu się to udało, wziął portfel i poszedł do sklepu. Spacer na świeżym, porannym powietrzu dobrze mu zrobił. Po kilku krokach poczuł się lepiej. Wrzucił monetę do wózka, odpiął go od reszty i ruszył między regały. Zbierał z półek wszystko co matka zapisała mu na liście. Było tego dość sporo i Kendall zaczął żałować, że nie ma ze sobą samochodu. Poszedł wreszcie do kasy, gdzie młoda i ładna ekspedientka zaczęła kasować produkty. Uśmiechała się pod nosem, raz za razem zerkając na Kendalla, który odwzajemniał uśmiechy i powoli pakował wszystko do szarych toreb. Kiedy wszystkie rzeczy zostały skasowane, Kendall podał dziewczynie swoją kartę. Ekspedientka drgnęła, gdy przypadkowo zetknęli się palcami. Dziewczyna włożyła kartę do terminala i podała Kendallowi recytując przy tym znaną wszystkim formułę „proszę pin i zielony”. Wedle prośby, Kendall wpisał pin i zatwierdził zielonym. Terminal wydał dziwny pisk i wyświetlił komunikat „ transakcja nieprzyjęta”. Uśmiechnął się do kasjerki i ponownie wpisał pin. Jednak znowu nie przyjęto transakcji.

czwartek, 17 kwietnia 2014

Big Time Fall Down

James jak co rano robił zakupy. Kupił coś na śniadanie i na obiad. Wracając, zahaczył o jeszcze jeden sklep i kupił coś o czym marzył od dawna. Z uradowaną miną wrócił do mieszkania. Od progu zawołał do Jennifer:
- Kochanie, mam dla ciebie niespodziankę.
- Uuu, kocham niespodzianki. Co to takiego?
Jen, odłożyła Samanthę na kocyk z zabawkami i podeszła do Jamesa. Trzymał coś za plecami, a gdy Jen się zbliżyła odsunął się od niej, chcąc dłużej potrzymać ją w niepewności.
- Pokaż co tam masz! – błagała Jennifer

czwartek, 10 kwietnia 2014

Big Time Scrambled Eggs

Po raz pierwszy od dłuższego czasu, Jennifer obudziła się rano wypoczęta. Nawet Samantha zmęczona wrażeniami, przespała całą noc. Kiedy Jen otworzyła oczy, Jamesa nie było już w łóżku. Do sypialni dochodziły natomiast zapachy z kuchni. Po kilku minutach James wkroczył do pokoju z tacą, nastrojoną śniadaniem. Talerz przykryty metalową kopułą i szklanka soku pomarańczowego. Jen podniosła się i oparła o poduszki. Z wesołą miną poklepała kołdrę na swoich nogach, dając Jamesowi znak, żeby postawił tam tacę.
- Jak mi brakowało, tych śniadań do łóżka. – powiedziała Jen
- A mnie brakowało ciebie.
- Co my tu mamy ciekawego? – zapytała, z ciekawością unosząc pokrywę.
Ku jej zaskoczeniu, talerz był prawie pusty. Prawie, bo na środku leżało małe, czerwone pudełeczko. Jen, wzięła je do ręki i otworzyła. Na widok pierścionka wysadzanego diamentami, zamrugała szybko powiekami. Popatrzyła na Jamesa i powiedziała:

niedziela, 30 marca 2014

Big Time Mallorca

Jennifer siedziała w barze przy plaży i kątem oka obserwowała przystojnego barmana w czarnej koszuli. Trzy odpięte guziki, ukazywały jego gładki, opalony tors. Kiedy wyszedł zza lady, aby zanieść drinka do stolika na drugim końcu sali, Jen zerknęła na jego pośladki i ledwo powstrzymła się od gwizdnięcia z zachwytu. Potem odwróciła się i posmutniała, bo stwierdziła, że nikt nie poleci na laskę z dzieckiem. Zwłaszcza taki seksowny barman. Pociągnęła przez słomkę łyk drinka. Dosiadł się do niej pewien mężczyzna i powiedział:
- Nie ten status społeczny. Taka piękna kobieta potrzebuje luksusu i mężczyzny gotowego zrobić dla niej wszystko.
Jennifer popatrzyła na intruza i odpowiedziała:
- Zna pan takiego?
- Być może. Proszę, mów mi John.
- John. Miło mi, ale nie szukam towarzystwa. Poza tym muszę już iść.
- Gdzie Ci tak spieszno?
- Muszę wracać do córki, bo za chwilę zamkną żłobek.
- Proponuję zatem podwózkę.
- Dziękuję, ale nie skorzystam.
Jennifer rzuciła na ladę pieniądze za drinka i odeszła. John stał nadal w tym samym miejscu. Nie był zniechęcony, a wręcz sprawiał wrażenie podburzonego do walki. Poszedł na parking i wsiadł do swojego czerwonego Ferrari.
Jen szła powoli chodnikiem i rwała liście krzewów, wychodzące poza ogrodzenia posesji. Droga była mało ruchliwa, więc już z daleka usłyszała ryk silnika. Sportowy samochód, zamiast przejechać szybko obok niej, zwolnił tak, że jechał równo z tempem jej chodu. Przyciemniana szyba otworzyła się i Jen zobaczyła Johna.

poniedziałek, 17 marca 2014

Big Time Uncle John

- James, chyba powinieneś tu przyjechać. - James usłyszał w słuchawce głos Kendalla
- Cholera. Jest 5 rano. - powiedział zaspany - Mam nadzieję, że chodzi o Jen.
- I tak, i nie. - powiedział tajemniczo Kendall - Zbieraj się szybko.
James jak szybko tylko mógł, zjawił sie w Palm Woods. Gdy Kendall otworzył mu drzwi, usłyszał od progu:
- James, synu. Nie wiedziałem, że się przeprowadziłeś.
- Wujek John?! Co ty tu robisz?
- Nie mów do mnie wujku. Zawsze uważałem cię za swojego syna. Poza tym gdybym to ja był twoim ojcem, to zostałbyś milionerem tak jak ja, a nie ciułał grosz do grosza z jakiegoś marnego zespołu.
- John, już wiele razy o tym rozmawialiśmy.
- Tak, tak, wiem. To jest to co kochasz, bla, bla, bla. Nie po to tu przyleciałem z Waszyngtonu. Dowiedziałem się od twojej matki, że zaginęła ci dziewczyna.

czwartek, 13 marca 2014

Big Time Disappear

Po wyjeździe Jo, Kendall zagnieździł się przed telewizorem. Zagnieździł w znaczeniu dosłownym, bo obłożył się poduszkami, a dookoła leżały opakowania po chipsach, ciastkach i cukierkach. Całe to jego miejsce wyglądało jak gniazdo nieszczęścia. Pełnią całego obrazu była mina Kendalla, która mówiła "zostawcie mnie, chcę tu dokończyć żywota". Oczywiście dobrzy kumple nie mieli zamiaru go zostawiać.
- Stary, chodź. Pojedziesz ze mną po Jennifer.
- Nigdzie nie jadę.
-To chociaż tu ogarnij, bo przyjedziemy tu na obiad. Twoja mama nas zaprosiła.
- Ehe.
James pokiwał głową i dał Carlosowi znak na migi, żeby zrobił coś z Kendallem, a sam pojechał do szpitala. Czekała już tam na niego spakowana Jennifer. Siedziała na kraju łóżka i czytała zalecenia zapisane przez doktora Wattersa.

sobota, 1 marca 2014

Big Time Break Up

Następnego dnia pierwszymi gośćmi Jennifer była Camille i Logan. Po cichu wsunęli się do sali i na widok uśmiechniętej Jen, odetchnęli z ulgą, bo przez kilka ostatnich dni była w kompletnym dołku.
- Cześć kochani. - powiedziała trochę zmęczonym głosem.
- Jak się czujesz?-zapytała zatroskana Camille.
- Fizycznie lepiej, choć nadal bardzo szybko się męczę.
- A psychicznie?
- Psychicznie to nadal do dupy. Psycholog mi pomaga, ale i tak mam wszystkiego dość.
- Jen, musisz wrócić do formy bo zostaniesz matką chrzestną.
- Co takiego? Czyją matką chrzestną?
- Naszego dziecka. - powiedziała uradowana Camille, chwytając Logana za rękę.
- O matko! Gratuluję! Logan, ty łobuzie. Chodźcie, niech was wyściskam.
- Lepiej powiedz nam kiedy cię wypuszczą. - Logan wymigał się od uścisku
- Podobno pod koniec tygodnia.
- To jeszcze 4 dni. Czemu tak długo? - zdziwiła się Camille - Przecież możesz mieć opiekę w domu.
- Lekarzowi nie podobają się moje wyniki krwi. Ostatnie badanie wykazało, że mam cukrzycę.
- Cukrzycę?
- Nie będę musiała brać insuliny, ale prawdopodobnie dostanę jakąś dietę.
- Dla ciebie dieta to coś gorszego niż przymus brania insuliny. - zaśmiał się Logan
- Odezwał się ten, który jest uzależniony od fast foodów. - odgryzła się Jennifer

sobota, 22 lutego 2014

Big Time Disagreement

Alexa siedziała na parapecie z kubkiem melisy w ręce i wpatrywała się w dość ruchliwą jak na tę porę ulicę. Z jej sypialni wyszedł Carlos. Miał odbity na policzku szew od poduszki i zaspanym głosem zapytał:
- Czemu już nie śpisz?
- Cały czas myślę o Jennifer.
- Pojedziemy do niej, ale na razie jest zbyt wcześnie. Wracaj do łóżka skarbie.
Carlos objął Alexę i pocałował ją w czoło.

W tym samym czasie James siedział w gabinecie doktora Wattersa.
- Stan jest ciężki. Pacjentka straciła dużo krwi, ale najgorsze mamy za sobą. Jutro będziemy próbować wybudzić ją ze śpiączki. Proszę jechać do domu i odpocząć.
- Nie ma mowy. Zostaję tutaj.
- Z tego co wiem mają państwo córkę. Powinien się pan nią zająć. Zrobił pan już wszystko żeby pomóc pacjentce. Jutro musi być pan w dobrej formie, żeby wesprzeć ją psychicznie po wybudzeniu.
- Jednak wolę zostać.
- Dobrze. Skoro pan tak chce, to poproszę siostrę, aby przyniosła panu koc.
- Dziękuję panie doktorze.

sobota, 15 lutego 2014

Big Time Breakdown


- Bardzo się cieszę, że będę mogła z wami pracować.
- Alexa skarbie, problem w tym, że kolejny sezon serialu stanął pod znakiem zapytania. – powiedziała spokojnie Kelly
- Co się stało? – zapytała zdziwiona Alexa
Gustavo siedział za swoim biurkiem i nerwowo kręcił strugaczką, w której tkwił prawie zupełnie zestrugany ołówek.
- Mamy pewien problem z ekipą. Nie wszystkim podoba się scenariusz. – kontynuowała Kelly
- Domyślam się, że dziewczynie Jamesa. Nie dziwie jej się. – odpowiedziała Alexa
- Jesteś kobietą! Weź z nią pogadaj! – wykrzyknął błagalnie Gustawo
- Ale co miałabym jej powiedzieć? Nie będę przekonywać jej do czegoś na co sama bym się nie zgodziła. Nie lepiej zmienić ten cholerny scenariusz?
- Gryffin się uparł. – poinformowała ją Kelly – Nie zmienił zdania, nawet gdy James zrezygnował.
- Ja z nim porozmawiam. Umów mnie Kelly. – poprosiła Alexa

niedziela, 19 stycznia 2014

Big Time Resignation

Jennifer usiadła na krześle i schowała twarz w dłonie. Siedziała tak przez dłuższą chwilę, aż w końcu zapytała:
- Przyjęłaś tę rolę?
Lucy zwlekała z odpowiedzią. Wzięła głęboki oddech i powiedziała:
- Tak. Zrozum, że to jest dla mnie wielka okazja…
- Okazja? Ciekawe na co? – burknęła do siebie Jennifer, tak cicho, że nikt nie usłyszał – Rozumiem. – dodała głośniej
- Naprawdę? – zapytała spokojnie Lucy
- Tak, jasne. Możecie razem grać.
- Poważnie? – Lucy, aż cofnęła się ze zdziwienia
- Taaa… ale PO MOIM TRUPIE!
Jennifer zerwała się z krzesła i wychodząc z mieszkania trzasnęła drzwiami.
Po kilku minutach była już u siebie. James kołysał Samanthę w rytm dźwięków wydobywających się z radia.
- Załatwiłaś coś? – zapytał od razu, jak tylko zobaczył Jen
Nie uzyskał odpowiedzi, bo Jennifer zamknęła się w łazience.
- Aha, czyli nie. – powiedział do siebie James, a potem zwrócił się do Samanthy – Mama jest zła. Bardzo zła.

wtorek, 17 grudnia 2013

Big Time Draft

- Mieszkanie jest wspaniałe! Cieszę się, że namówiłam Jamesa na sprzedaż samochodów. – z entuzjazmem opowiadała Jennifer
- Ty namówiłaś mnie? – zdziwił się James odkładając szklankę z sokiem.
- No oczywiście. – powiedziała z wyższością w głosie
Lucy, siedząca obok niej zaczęła chichotać.  Widząc niezorientowane miny na twarzach pozostałych, James pospieszył z wyjaśnieniami:
- To było zupełnie inaczej niż Jen wam opowiada.
- Oj no już dobra. – żachnęła się Jen
- Jen nie chciała za żadne skarby sprzedać  samochodów, a jak już znalazł się kupiec to ryczała pół dnia w poduszkę.
- Nie pamiętam, żeby takie coś miało miejsce. – udawała Jen
Lucy co raz bardziej chichotała. Ta sprzeczka rozśmieszyła całe towarzystwo. Prawie całe. Jedynie Carlos siedział ze spuszczoną głową i grzebał w talerzu z sałatką.
- Ej Carlos, co ci jest? – zapytał Kendall

wtorek, 29 października 2013

Big Time Trouble

Wrzask, wrzask i jeszcze raz wrzask. Od kilku dni tylko to towarzyszyło nocą Jennifer i Jamesowi.
- Tatusiek, wstawaj do córki. – szturchała Jamesa, Jennifer
- Która godzina? – pytał na wpół przytomny James
- Dochodzi 2 w nocy.
- O Boże.
James zwlekł się z łóżka i wziął małą na ręce. I tak do samego rana. Kiedy zjawił się na próbie, praktycznie zasypiał na stojąco.
- Mała daje w kość? – zapytała z uśmiechem Evelyne

poniedziałek, 21 października 2013

Big Time Emergency

Chłopaki byli na próbie, kiedy James dostał wiadomość od Camille. Cała czwórka miała zakaz wnoszenia telefonów na salę ćwiczeń, ale zawsze jakoś udawało im się je przemycić. Gdy tylko trener na chwilę się odwrócił, James wyjął telefon i odczytał smsa. Oczy otwarły mu się szeroko i krzyknął:
- Jennifer rodzi! 
Natychmiast wybiegł, a trener wrzasnął za nim:
- Gdzie? Próba jeszcze nie skończona!
- Zwariował pan? Jego dziewczyna rodzi! -odezwał się Kendall
- Co tu się dzieje? - zapytał Gustavo, który przed chwilą wszedł na salę
- Jennifer zaczęła rodzić. - oznajmił Logan
- Możemy iść? - zapytał Carlos robiąc minę szczeniaczka
- A, idźcie w cholerę. - machnął ręką Gustavo, zezwalając na wcześniejsze zakończenie próby.
James wskoczył za kierownicę swojego samochodu, ale Kendall widząc jak trzęsą mu się ręce, wyrzucił go na siedzenie pasażera i sam usiadł za kółkiem. W kilka minut dotarli do szpitala, do którego przewieziono Jennifer. Wszyscy wpadli zdyszani na porodówkę. Pielęgniarka wskazała im salę, w której rodziła Jennifer. Ledwo łapiąc oddech James powiedział z ulgą:

sobota, 12 października 2013

Big Time Paris


    Camille była bardzo podekscytowana wyjazdem do Paryża. Już wieczorem spakowała wszystkie rzeczy, bo lot był wcześnie rano. Nastawiła budzik, ale z ogromu emocji obudziła się godzinę przed ustawionym alarmem. Szturchnęła Logana, ale on tylko chrapnął przez sen i odwrócił się na drugi bok. Camille wstała, żeby zrobić śniadanie. Sprężystym krokiem poszła do kuchni, podśpiewując pod nosem. Zrobiła kanapki i herbatę i zawołała Logana. Z sypialni nie było jednak żadnego odzewu. Zawołała jeszcze raz. Znowu nic. Poszła więc do sypialni, gdzie Logan spał rozwalony na całej szerokości łóżka. Camille wskoczyła na kawałek wolnego miejsca między poręczą a brzuchem Logana i zaczęła skakać.
- Logan, wstawaj. – mówiła przy tym – Spóźnimy się na samolot.
- Nooo, już wstaję. – powiedział zaspanym głosem Logan, nawet nie otwierając oczu.
- Misiek, wstawaj! – krzyknęła Camille

środa, 25 września 2013

Big Time Girls

Carlos poszedł z Angelą na zakupy, zaraz po śniadaniu. Gdy tylko wyszedł Kendall i James zaczęli zastanawiać się jak pomóc kumplowi wyrwać się z sideł tej dziewuchy.  Wymyślili, ze Carlosowi trzeba znaleźć inną dziewczynę, która odciągnie go od Angeli. Kendall jako pierwszy podał propozycję:
- A co powiesz na Brunę Lee
- Która to?
- No ta co prowadzi z babcią sklep wróżbiarski.
- Ta mała Chinka?
- Jako coś to już Japonka.
- W sumie jest nawet ładna, ale to nie zmienia faktu, ze jest dziwna.
- Dziwna? Czemu tak uważasz?
- Byłeś kiedyś w tym sklepie?
- W sumie to nie.
- A no widzisz. Jennifer czasami tam chodzi po te jej jakieś tam demoniczne sprawy. No i ta Bruna jest trochę stuknięta, a jej babcia to nawet straszna.
- Carlos też jest stuknięty. Dogadają się.
- No dobra, jak uważasz.

poniedziałek, 23 września 2013

Big Time Angela

Dziś aura za oknem nie nastrajała do pracy. Nikt nie miał ochoty wychodzić na deszcz. Jennifer leżała na kanapie z brzuchem do góry, który trochę zasłaniał jej widok na telewizor.  Kendall brzdąkał na gitarze, starając się ją nastroić. James krzątał się po kuchni, spełniając co raz to dziwniejsze zachcianki kulinarne ciężarnej Jennifer. Logan zajęty był szukaniem tanich lotów do Francji. Chciał bowiem zabrać Camille do Paryża. Carlos smsował ze swoją dziewczyną. Siedział z nosem wlepionym w telefon, co zaciekawiło Jennifer, która nie miała jeszcze okazji poznać jego wybranki.  W końcu powiedziała:

poniedziałek, 9 września 2013

Big Time Peace

Kendall wrócił do mieszkania wkurzony po kolejnej kłótni z Jo. Od progu zaczął nawijać do siedzących na kanapie chłopaków:
- Że ja niby się nie staram! Wyobrażacie to sobie? To raczej ona ma jakieś dziwne wymagania. Skąd ja mam wiedzieć czego ona chce? Co ja jasnowidzem jestem?
- O co poszło tym razem? - zapytał Logan
- Ha! Dobre pytanie! - krzyknął Kendall i poszedł do swojego pokoju