Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z Kendallem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z Kendallem. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 lipca 2015

Niezamierzony odwet

  W te wakacje udałem się z przyjaciółmi na dwutygodniowy rejs po oceanie. Uwielbiałem takie podróże. Czułem się wtedy oderwany od rzeczywistości, która była dość męcząca. Ciągłe wywiady, koncerty, zdjęcia na planie doprowadzały mnie do wyczerpania. Podczas tego wspaniałego rejsu postanowiliśmy zahaczyć o wyspę. Już pierwszego dnia na imprezie plażowej bawiłem się świetnie, ale do pewnego momentu. Humor popsuł mi pewien jegomość. A tym kimś był, Louis, najbardziej znienawidzony przeze mnie, jak i przez moich przyjaciół chłopak. Na każdym kroku był wobec mnie opryskliwy i ironiczny, a jakby jeszcze tego było mało przeleciał moją była dziewczynę. Od tamtej pory szczerze się nienawidziliśmy. Przy każdej sposobności starał się udowodnić mi, że jest lepszy i przystojniejszy niż ja. Nie chciałem patrzeć na jego bezczelny uśmieszek wiec po prostu opuściłem tamto miejsce. Wędrowałem sobie brzegiem plaży gdy nagle mój wzrok przykuła siedząca na piasku brunetka. Była oświetlona przez pobliską latarnie więc mogłem jej się przyglądnąć. Była ładnie opalona i miała śliczne nogi. Siedziała sama i bawiła się bransoletką na swojej lewej kostce. Postanowiłem podejść i zagadać. Chrząknąłem i spytałem:

środa, 6 maja 2015

Pomaturalne problemy

Wreszcie wyszłam z sali egzaminacyjnej. Dziś był ostatni dzień matur. Przez ostatnie miesiące ciągle zakuwałam tak, że nie miałam zbytnio czasu dla mojego chłopaka, Kendalla Schmidta. Mimo, iż było między nami sześć lat różnicy wieku, to nie robiliśmy sobie z tego powodu problemów. Najważniejsza była tylko nasza miłość. Gdy znalazłam się na świeżym powietrzu wyciągnęłam telefon i wysłałam sms ‘a do mojego ukochanego:
,,Właśnie wyszłam. Widzimy się dziś wieczorem? Bardzo cię kocham;*"
Schowałam telefon do torebki i ruszyłam do domu. Gdy weszłam moi rodzice zaczęli mnie wypytywać, jak poszła mi matura. Codziennie pytali o to samo. Jak poszło? Czy pytania były trudne? A jak reszta kolegów? Odpowiadałam krótko, bo chciałam wreszcie przestać myśleć o tych cholernych maturach. Rodzice chcą abym tak jak oni poszła na medycynę. Mnie zaś marzą się studia aktorskie. W dążeniu do celu wspiera mnie Kendall. Dlatego moi rodzice go nie tolerują. Musiałam dzielić życie między rodziców i Kendalla, bo niemożliwe było, aby spotkać się we wspólnym gronie. 

niedziela, 8 marca 2015

Nowe auto 2 - teściowa atakuje


  (Część pierwsza TUTAJ)

              

  Z samego rana obudził mnie przeraźliwy dźwięk dzwonka do drzwi naciskanego któryś raz z rzędu. Usiadłem na kancie łóżka i leniwie przetarłem zaspane oczy. Nie ogarniałem co się dzieje wokół. Czułem tylko ten cholerny dźwięk i chłód ogarniający moje ciało. Wsunąłem kapcie na nogi i ruszyłem w stronę drzwi wejściowych. Przesunąłem zamki, a po otwarciu drzwi w progu ujrzałem moją teściową. Na dzień dobry przywaliła mi torebką po głowie.
- Zboczeńcu! Ubierz się! Tak się wita teściową?! Z kim moja córka się związała?! Matko jedyna! – Cały czas mnie okładała. Rzeczywiście zapomniałem się ubrać. Powitałem ją zupełnie nagi.
- Ała! Aj! Ajć! – To były jedyne dźwięki, które zdołałem z siebie wydusić. Nie wiedziałem czy chronić swoją głowę przed uderzeniami, czy też rękoma zakryć swoje krocze. Byłem zniesmaczony i obolały. Już wtedy wiedziałem, że to będzie najgorszy dzień w moim życiu. Dlaczego to spotyka akurat mnie?! Skuliłem się  jedną rękę trzymając na karku, a drugą zakrywając miejsce intymne.Nie stałem dłużej jak ten kołek, tylko uciekłem do sypialni, by się ubrać. Byłem zdziwiony, gdy zauważyłem, że moja żona dalej śpi. Tyle hałasu a ta nic. Zacząłem ją budzić.

sobota, 7 lutego 2015

Najlepszego



   Dzisiaj były moje urodziny, ale nie spodziewałem się, żeby ktoś zorganizował mi imprezę niespodziankę. W tamtym roku też nikt mi jej nie zrobił, więc nie łudziłem się na coś więcej. Wczoraj razem z Jamesem, Carlosem, Dustinem, Loganem i moją dziewczyną - Taylor umówiliśmy się, że dzisiaj spotkamy się w barze o 14:00.
   Wstałem spokojnie o 11:00, zjadłem śniadanie, wziąłem prysznic i umyłem zęby. Ubrałem się i czekałem trochę. Nie chciałem być przed wszystkimi. Chwilę przed moim wyjściem z domu Taylor napisała mi, żebym ubrał się lepiej niż zwykle, bo Carlos zdobył rolę w jakimś nowym filmie i trzeba to opić. No więc od nowa musiałem się ubrać i uczesać włosy. Zastanawiałem się dlaczego Los nie napisał o roli wczoraj na Twitterze. Może dowiedział się o tym dzisiaj? Z myśli wyrwał mnie dzwonek mojego telefonu. Dzwonił James.
   - Halo? - odebrałem.
   - Stary, gdzie ty się podziewasz? Już dawno jesteśmy na miejscu, a ciebie nie ma - słyszałem w tle wszystkich pozostałych przyjaciół i muzykę.
Spojrzałem na zegarek i faktycznie było już późno.
   - Sorry, ale musiałem się od nowa ubrać i w ogóle.
   - No to ruszaj dupę i przyjedź.
   - Dobra, poluzuj stringi. Zaraz będę.
   - Ja nie noszę stri... - nie usłyszałem całej odpowiedzi, ponieważ się rozłączyłem.
Było w pół do 15, więc wziąłem telefon i klucze i poszedłem do baru. Nie miałem daleko, więc doszedłem w jakieś 10 minut. Wszedłem do środka i oczywiście zobaczyłem całą moją sforę.
   - Jestem już - podszedłem do nich.
   - Nareszcie! - moja dziewczyna uwiesiła mi się na szyi.
Pocałowaliśmy się.
   - Hej, Carlos dlaczego ja się dzisiaj dowiedziałem, że grasz w filmie? - zapytałem siedzącego obok przyjaciela.
   - Tak jakoś wyszło - zaśmiał się - Ale świętujemy gdzie indziej.
   - Jak to? - zapytałem.
   - Jedziemy do lokalu - powiedziała Taylor.
   - Nie obraźcie się, ale nie jestem pewien czy zdobycie roli w filmie to taka wielka okazja na imprezę - stwierdziłem.

sobota, 5 lipca 2014

Szara myszka i Bad boy 2

Od incydentu z Kendallem minął już miesiąc. Przez dokładnie 31 dni nie odezwaliśmy się do siebie. Przez pierwsze dni mi to nie przeszkadzało, ale później czułam się coraz gorzej. Chyba naprawdę zaczęłam coś do niego czuć. Przez to całe jego ignorowanie mnie, popadłam w depresję. Przestałam się uczuć, co spowodowało obniżenie się moich ocen, cały wolny czas przesiadywałam w bibliotece i zamyślałam się na długi czas. Kiedy tylko widziałam Kendalla czułam motylki w brzuchu i uśmiechałam się, ale chyba w tym przypadku sama do siebie, bo on nawet mnie nie widział. Ciekawe czy wie jak mam na imię?
Wielkimi krokami zbliżała się studniówka. Od dzisiaj do studniówki zostały 3 dni. Chociaż uchodziłam za mola książkowego to lubiłam chodzić na imprezy, nie na byle jakie dyskoteki bez okazji, tylko na imprezy typu Halloween, Walentynki itp. Chodziłam na nie sama, ale zawsze znalazł się ktoś do tańca, do pogadania, to że byłam mądra nie oznaczało, że nie miałam znajomych. 
Dzisiejszy dzień przebiegał jak zawsze. Jednak na każdym kroku mogło się zobaczyć plakaty związane z balem, a w sali gimnastycznej został powieszony ogromny kalendarz z zegarem, który przypominał każdemu, że za 3 dni i kilka godzin odbędzie się studniówka. Większość miała już pary. Nie wiem czy Kendall kogoś miał, w zasadzie nie interesowało mnie to... To mnie zżerało od środka. Pragnęłam się dowiedzieć. Ale wnioskowałam, że nikogo nie ma, ponieważ można go było zobaczyć tylko w towarzystwie chłopców. Miałam dylemat, iść czy nie iść na bal? 

sobota, 14 czerwca 2014

Pierwsza miłość

Miesiąc przed rozpoczęciem wakacji był najgorszy. Oprócz nieustannych prób do rozpoczynającej się trasy koncertowej, nie działo się zupełnie nic. Po wyjściu ze studia, czekało mnie tylko nudne popołudnie. Wczoraj wydarzyło się jednak coś, co wywróciło do góry nogami cały ten miesiąc. Jak każdego dnia po próbie, robiłem zakupy w jednym z dzielnicowych sklepów. Usłyszałem melodyjne „dzień dobry”. Odwróciłem głowę i zamarłem. Zobaczyłem ten sam promienny uśmiech i błyszczące oczy, lecz przez te 10 lat stała się jeszcze piękniejsza. A ja, identycznie jak za szczeniackich czasów, miałem ściśnięte z emocji gardło.
– Cześć Kendall, kopę lat. Poznajesz mnie chyba?
– Pam...Boże, to naprawdę ty? Wróciłaś? Taki szmat czasu się nie widzieliśmy.
– Skończyłam studia i  dostałam tu dobrą pracę. Wygląda na to, że zostanę tu na dłużej. Może jeszcze się zobaczymy – stwierdziła, płacąc za swoje produkty.
– Na pewno – wyksztusiłem.
– Trzymaj się – rzuciła zdawkowo i skierowała się do wyjścia. Już miałem odpowiedzieć podobnie, kiedy poczułem, że to nie może się tak skończyć.

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Cheerleaderka

Na boisku rozległ się odgłos gwizdka trenera.
- Schmidt, schodzisz! - usłyszałem ciężki głos mojego wychowawcy.
- Co?! Dopiero zdążyłem wejść na boisko! - oburzyłem się.
- Nie pyskuj, cwaniaczku! Był faul!
- Kurwa - mruknąłem pod nosem i rzuciłem piłką w ziemię.
Usiadłem na trybunach, a na moje miejsce... Oczywiście! Jared! Szatynek, który nie wiadomo skąd przybłąkał się do naszej szkoły i w niespodziewany sposób został kapitanem drużyny futbolowej, którą dowodziłem wcześniej ja.
Byłem mega wkurwiony. Rzuciłem kaskiem o ziemię i poszedłem do szkoły. Przy wejściu złapał mnie Carlos.
- Hej stary, co ty taki wkurzony? - zapytał.
- Zapytaj się naszego kochanego wuefisty i jego pupilka!
- Kurde, nie zachowuj się jak naburmuszona nastolatka.
- Łatwo powiedzieć, ty nie zostałeś zwolniony ze stanowiska kapitana w drużynie.
- Oj, rozpaczasz. Tak bywa. Pogódź się z tym.
Jebnąłem tylko focha na niego.
- Wiesz co poprawi ci humor? - powiedział z uśmiechem.
- Co?
- Cheerleaderki mają próbę na sali - jego uśmiech się powiększył - Idziesz?

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Dziewczyna z apteki

Nadeszła wiosna i czas na moją alergię. Wpadłem do apteki, aby zaopatrzyć się w jakieś medykamenty. Po przekroczeniu progu apteki, uderzył mnie w nozdrza, silny zapach lekarstw. Stanąłem w kolejce i spokojnie czekałem na moją kolej. Rozglądnąłem się dookoła i mój wzrok spotkał się ze wzrokiem staruszki, która zaczęła mamrotać do siebie coś na temat moich włosów. Odwróciłem się od niej i skupiłem na osobie, która była przede mną i właśnie podchodziła do okienka. Dziewczyna była bardzo młoda, bardzo ładna i bardzo nieśmiała.
– Poproszę paczkę tamponów... – powiedziała cicho, jakby bała się, że robi coś zakazanego, a w każdym razie – niestosownego.
Starsza pani podrapała się po swoim moherze na głowie zmierzyła ją groźnym spojrzeniem. Czyżby za jej czasów dziewczyna podczas okresu miała obowiązek zamknąć się w ciemnicy i przeczekać "nieczyste dni"? Na szczęście sprzedawczyni w aptece uśmiechnęła się do młodej klientki z wyrozumiałością i podsunęła paczkę O.B.
– Te będą dobre?
– Tak, poproszę. I jeszcze... paczkę prezerwatyw... – dodała dziewczyna zniżając głos prawie do szeptu i oblewając się konkursowym rumieńcem. Bardzo ładnym rumieńcem.

środa, 26 marca 2014

Po prostu seks


~dla Any


Siedziałem na kanapie i bezmyślnie przełączałem kanały telewizyjne. Czekałem aż moja dziewczyna wróci z pracy. Jakiś czas temu załapała się na upragniony staż w księgowości. Niestety stażyści zawsze są wykorzystywani do odwalania czarnej roboty. Szef kazał zostać Anie po godzinach i dokończyć za niego wypełnianie jakiś druczków. Ana nie miała czasu mi tego wytłumaczyć, gdy dzwoniła do mnie z informacją, że musi dłużej zostać. Kiedy wróciła, był już późny wieczór.
- Jesteś głodna? – zapytałem – Mogę ci coś przygotować.
- Dziękuję skarbie, ale jadłam w pracy. Umarłabym z głodu, gdyby ochroniarz nie przyniósł mi hamburgera. W sumie fajny z niego facet.
- Mam być zazdrosny?
- Może. – mruknęła z uśmiechem
Widziałem jaka była zmęczona, ale mimo to uśmiechała się i żartowała. Za to poczucie humoru ją kochałem.
- Kendziu, zrobiłbyś mi masaż? Czuję, że za raz mi odpadną ramiona. – jęknęła błagalnie

sobota, 22 marca 2014

Zaczęło się od drinka

~dla Stelss



Od tygodnia spotykałem się, z pewną piękną i tajemniczą kobietą. Zaczęło się niewinnie, od postawienia drinka w barze. Na stołku barowym siedziała piękna kobieta o szlachetnych rysach twarzy i jasnej karnacji. Najpierw myślałem, że na kogoś czeka, ale po kilkuminutowym wpatrywaniu się w nią, zdecydowałem się podejść. Zaproponowałem drinka, a ona zalotnie odrzuciła włosy do tyłu i odpowiedziała:
- Bardzo chętnie. Mogłabym poznać imię mojego sponsora?
- Jestem Kendall, a ty?
- Stella, ale mówi mi Stelss.
Kiedy barman zrobił drinka dla Stelss, zaczęliśmy trochę sztywną rozmowę, która szybko przerodziła się w flirt. Nie zdawałem sobie sprawy, że zajdzie to tak daleko. Wybiła północ i wiedziałem, że muszę już wracać do domu. Z żalem pożegnałem się ze Stelss. Jednak po wyjściu z baru, Stella poszła za mną. Przez chwilę podążała za mną krok w krok, ale w końcu zrównała się ze mną i  zaproponowała:
- Pójdźmy do mnie. Mam na ciebie ochotę.

sobota, 15 marca 2014

Sekretarka

Dzisiejszy dzień był okropny. Zacznijmy od początku: najpierw spóźniłam się do pracy, ponieważ budzik nie zadzwonił na czas, potem mój komputer się zepsuł. Cały dzień chodziłam w ciężkich szpilkach i na nadmiar tego, musiałam szczerzyć się do każdego ważniejszego typka w firmie, ale mój ukochany szef jest tak mną zatroskany, że musiał kazać mi zostać po godzinach i uzupełniać jakieś rachunki. Księgowa i sekretarka? Tak, niestety. Mądrzy ludzie tacy jak ja muszą płacić za swą inteligencję.

Siedziałam z okularami na nosie przy biurku. To zerkałam w monitor, to w papiery. Okropnie bolały mnie oczy, ale cóż poradzić. Usłyszałam kroki. To pewnie Kendall, znaczy mój szef, szedł tutaj. Przyznam, że nie lubiłam zostawać dłużej w pracy, ale ta cisza była lepsza niż hałas od rana.
- Witaj Amando - powiedział.
- Dobry wieczór - nie szczędziłam sobie krzywego wzroku na niego.
- Czyżby nie był taki dobry? - zapytał z uśmieszkiem.
Był wredny, to muszę przyznać, ale tak naprawdę to nie mogłam mu się oprzeć.
- Nie, szefie. Jest wręcz wspaniały - z sarkazmem odpowiedziałam.
- To się cieszę, ponieważ jutro także zostaniesz.
Wbił mnie w ziemię tą wiadomością.

wtorek, 18 lutego 2014

Nowe auto

Parę dni temu kupiłem sobie nowe auto, jednak dopiero nie dawno miałem czas, aby je przetestować. Wziąłem kluczyki i zszedłem do garażu. Odpaliłem silnik, a mój samochód wydał wręcz hipnotyzujący dźwięk. Ruszyłem na miasto. Staram się być przepisowym kierowcą, więc nie szarżowałem w terenie zabudowanym. W końcu jednak zjechałem w polne dróżki. Tutaj mogłem pozwolić sobie na szaloną jazdę. Mój nowo zakupiony pojazd był przystosowany do tego typu podłoża więc bez trudu gnałem przed siebie po dziurach. Byłem tak skupiony na jeździe, że nie zwracałem uwagi na kałuże i błoto rozpryskujące się na mój wóz. Byłem jakby w amoku, opętało mnie moje własne auto.  Frajdę przerwała mi jednak moja żona, która zadzwoniła do mnie z wiadomością, że w trybie natychmiastowym muszę zwieźć ją na zakupy, bo jutro przyjeżdża jej mama, a nasza lodówka świeci pustkami. Odłożyłem słuchawkę i przytuliłem się do kierownicy. Myślałem, że wyjdę z siebie i stanę obok. Było mi tak dobrze, a dzięki mojej KOCHANEJ teściowej muszę skończyć zabawę i wracać do szarej rzeczywistości. Zawróciłem samochód i pojechałem do domu. Gdy byłem już na miejscu, zatrąbiłem tylko klaksonem, a moja małżonka wyszła na zewnątrz. Wsiadła od strony pasażera i od razu zaczęła na mnie krzyczeć:
- Coś Ty zrobił z tym samochodem?! Jak on wygląda?!
- Kochanie, nie krzycz, przecież nic się nie stało. Tylko trochę się ubrudził. - Uspokajałem ją.
- „Trochę się ubrudził”?! Kendall, do cholery wyjdź i zobacz jak „tylko trochę się ubrudził”!

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Męskie potyczki

Kiedy zaczęliśmy próbę, było parę minut po 10.00. Logan oczywiście znowu się spóźnił
i musieliśmy na niego czekać. Zaczął nas przepraszać ale nie tak jak zawsze. Był czymś strasznie poddenerwowany, wydawało mi się to podejrzane. Nie zdążyłem jednak zapytać przyjaciela o co chodzi bo Gustavo dosłownie wepchnął nas do sali. Po godzinie ćwiczeń dostaliśmy 10 minut przerwy. Pomyślałem, że to dobra okazja żeby spytać Logana o co biega. Przełożyłem swoją rękę przez ramię kumpla i odsunęliśmy się trochę na bok. Delikatnie zapytałem:
- Stary co tam u Ciebie? Jakiś dziwny dzisiaj jesteś...
- Ja?! Dziwny?! U mnie wszystko w porządku, to Ty jesteś dziwny i odwalasz jakieś gejowskie gesty! - wykrzyczał zdenerwowany i odszedł ode mnie.

wtorek, 21 stycznia 2014

Szara Myszka i Bad Boy


by RusherBerry

Ta poranna cisza w bibliotece. Zawsze mogę tu przyjść, poczytać na spokojnie książki, pouczyć się, albo po prostu pomyśleć. Dzisiaj akurat czekał mnie test z historii. Przeglądałam Encyklopedię, gdy nagle usłyszałam czyiś głos za moimi plecami:
- Hej. - odwróciłam się. 
Kilka kroków ode mnie stał Kendall Schmidt - szkolny bad boy. Trenował koszykówkę, imprezował w weekendy, bawił się w tygodniu, przychodził do szkoły pijany albo zjarany. Palił w łazience, dewastował mienie szkoły i był... bardzo, ale to bardzo przystojny. Różniliśmy się od siebie. Ja tylko biblioteka, szkoła, praca, łóżko, biblioteka, szkoła, praca, łóżko. Nie uchodziłam za kujona, bo wcale nie miałam dobrych ocen. Mało kto zdawał sobie sprawę z mojego istnienia. Byłam po prostu sumienna i pracowita. Dzisiaj przyszłam do biblioteki już o 7:30, ponieważ całą noc robiłam projekt na angielski i zapomniałam się pouczyć do tego testu z historii. 
- Hej - burknęłam do niego i poprawiłam okulary - Co ty tutaj robisz tak wcześnie?
- Mogę zapytać ciebie o to samo - usiadł naprzeciwko mnie.

czwartek, 2 stycznia 2014

Zazdrośnik

- Hej kochanie! – wpadam radośnie do salonu i cmokam Kendalla w policzek – Pamiętasz Paula, tego fotografa co robił mi zdjęcia?
- Tego twojego PRZYJACIELA – odpowiada kładąc nacisk na słowo „przyjaciel”
- Tak. – uśmiecham się niewinnie
- Tego, który chce ci się dobrać do tyłka? – pyta marszcząc brwi
- Kendall przestań! – ganię go – To tylko przyjaciel.
- Ta. No dobra, co z nim? – pyta niecierpliwie, wyraźnie poirytowany tematem rozmowy
- Przyjeżdża dziś do LA i chciałabym się z nim spotkać. Dawno się nie widzieliśmy. Wiem, że masz dużo pracy i nie dasz rady iść ze mną. Chciałam się zapytać czy mogę iść z nim na drinka?
- Pytasz mnie o zgodę na wyjście?
- W zasadzie to nie wiem czy się zgodzisz, żebyśmy przekimali u mnie w mieszkaniu.
- Zwariowałaś?!
- Jeśli wypijemy to on nie będzie miał jak wrócić do domu i gdzieś musi przekimać.
- Daj mu swoje klucze, a ty wróć na noc do mnie.
- A ja niby jak wrócę? Do mojego mieszkania jest blisko.
- Absolutnie. Wyślę po ciebie taksówkę.
- Nie stać mnie na taksówkę.

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Motylek

*Kendall*
W całym tym zamieszaniu przed świętami zapomniałem kupić mojej dziewczynie prezent na gwiazdkę. Ona na pewno coś dla mnie ma, więc muszę jej kupić chociażby jakiś drobiazg. Jak się później okazało, tysiące mężczyzn miało ten sam problem co ja. Wszedłem w obrotowe drzwi, a gdy zobaczyłem czarną masę w centrum handlowym, pozwoliłem im się obrócić o 360 stopni i wyszedłem. Czułem, ze sytuacja jest beznadziejna, więc pojechałem do Jamesa. Wszedłem do jego mieszkania bez pukania. Na szczęście był sam. Bez powitania jęknąłem:
- Musisz mi pomóc. Zapomniałem kupić dziewczynie prezent na gwiazdkę. Nie wiem co teraz zrobić.
Ku mojemu zdziwieniu, James zbladł i wybałuszył na mnie oczy.


*James*
Serce na chwilę mi stanęło. Jak mogłem zapomnieć kupić prezent dla mojej myszki?! Patrzyłem tępo na Kendalla i nie wiedziałem co mu odpowiedzieć. Jako mój najlepszy kumpel szybko pojął o co chodzi i zapytał:
- Też nie kupiłeś?

niedziela, 15 grudnia 2013

Zakupy z Margaret

Przechadzaliśmy się powoli ulicami Los Angeles. Ja patrzyłem w stronę budek z żarciem, a Margaret oglądała wystawy sklepowe. W pewnym momencie krzyknęła, wyrywając mnie z myślenia o jedzeniu:
- Och, zobacz jaki wspaniały zestaw. Keny, wejdźmy do środka.
Nie czekając na moją odpowiedź, pociągnęła mnie do szklanych drzwi prowadzących do piekła. Nienawidziłem chodzić na zakupy. Margie mogła chodzić na zakupy z przyjaciółkami, albo z Jamesem, ale nie ze mną. Miałem nadzieję, że szybko stąd wyjdziemy. Po chwili przekonałem się, że tak się nie stanie.
- Kendi, który Twoim zdaniem jest lepszy? Lazurowy czy turkusowy?
- Turkusowy
- Ten, który pokazałeś to Lazurowy.
- Aha. No to Lazurowy.
- O popatrz, tam jest jeszcze błękitny.
- Jezu, co za różnica.
- Znacząca Keny. Znacząca.
Wywróciłem oczami i zrezygnowany usiadłem na pufie. Margie poruszała się zwinnie pomiędzy regałami i na moje nieszczęście znalazła kolejny żakiet w odcieniu koloru niebieskiego, którego nie potrafiłem nazwać. Niosąc te trzy żakiety podbiegła do mnie i powiedziała:

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Brazylijskie zamieszanie.

Ten koncert w Brazylii zapiszę jako jeden z najbardziej udanych. Nie tylko ze względu na atmosferę jaką dawali fani, ale głównie dzięki jednej drobnej pomyłce. Menager załatwił nam pokoje w brazylijskim odpowiedniku Grand Hotel. Każdy z nas dostał osobny pokój. Mój miał największe łóżko. James strasznie nad tym ubolewał, bo on przywykł do spania na królewski łożu. Myślałby kto, że ma taką delikatną dupcię. Ale nie o tyłku Jamesa tu mowa. Na drugi dzień po zakwaterowaniu, spotkałem w holu piękną Brazylijkę. Oddawałem klucz do recepcji, a ona przechodząc obok mnie mrugnęła prawym okiem i z wdziękiem odeszła. Przez cały dzień nie mogłem o niej zapomnieć. Gdy wróciliśmy wieczorem do pokoi i zaledwie zdążyłem usiąść na kanapie, usłyszałem pukanie do drzwi. Myśląc, że to jeden z tych kretynów czegoś potrzebuje, otworzyłem drzwi z rozmachem. Moje zdziwienie było przeogromne, gdy zobaczyłem stojącą w nich ową Brazylijkę, którą spotkałem w holu.

niedziela, 17 listopada 2013

Walijsko-amerykańskie wakacje

 Te wakacje nie zapowiadały się jakoś specjalnie. Miałam jechać do mojego wujka i cioci na wieś niedaleko Swansea, gdzie miałam spędzić miesiąc. Nie przepadałam za Walią, ale na wymarzone wakacje, poza granicami Wielkiej Brytanii nie mogłam liczyć ze względów finansowych. Dom wujostwa był duży i piętrowy. Nie ukrywam, że mieli dość dużo kasy, w przeciwieństwie do nas, ale nie zachowywali się jak bogata szlachta. Mieli swoją sypialnię, a ja mogłam wybrać sobie jeden z 5 pokoi na piętrze plus do tego dość obszerna łazienka tylko dla mnie. Wyjechałam rano, a u cioci już byłam po południu. Przywitałam się z wujkiem i ciocią, i razem zjedliśmy obiad. Przy posiłku wujek oznajmił, że jutro przyjeżdża ich przyjaciel i zostanie tutaj tyle co ja, czyli miesiąc.
"Proszę, tylko nie to. Pewnie jakiś nudny biznesmen, bez życia... i żony" - pomyślałam.

piątek, 1 listopada 2013

Trick or Treat

* James *
Odebrałem paczkę do Carlosa. Akurat nie było go w domu, a kurier już wie, że może zostawiać paczki u mnie. Przyszła maska, którą zamówił w Internecie. Nie omieszkałem jej rozpakować. Prezentowała się całkiem strasznie. Przyłożyłem ją do twarzy i podszedłem do lustra. Prawie się przeraziłem. Właśnie wtedy do mieszkania weszła moja dziewczyna. Zapomniałem, że mam maskę na twarzy i odwróciłem się do niej. Gdy tylko mnie zobaczyła krzyknęła i upuściła torby z zakupami. Szybko zdjąłem maskę i rzuciłem się do zbierania zakupów przepraszając ją. Trzymała się za serce i oddychała głęboko.