Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Porwana i porywacz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Porwana i porywacz. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 lipca 2015

Porwana i porywacz - inna prawda

*James*

Mijały miesiące, a ja starałem się zapomnieć o Nicole. Z mieszkania wychodziłem tylko po wódkę. Tylko ty mnie rozumiesz moja wódeczko. Od zniknięcia Nicole, moje dni toczyły się cały czas w takim samym rytmie. Chlanie, utrata przytomności, pobudka i znowu chlanie. Między chlaniem, a chlaniem zdarzało mi się, że wpuściłem do mieszkania Matta, który liczył, że swoimi głupimi pomysłami wyciągnie mnie z dna, którego sięgnąłem. Dziś nie było inaczej. Obudziłem się na podłodze, w kałuży swoich rzygów. Usiadłem i rozejrzałem się za czymś do picia. Pod ręką była tylko do połowy opróżniona butelka wódki. Nie zastanawiając się długo, sięgnąłem po nią i wypiłem duszkiem. Stężenie procentów zaparło mi na chwilę dech. Wielkimi haustami łapałem powietrze, a w oczach miałem łzy. Kiedy wreszcie przełyk przestał mnie palić, otarłem twarz w brudną koszulkę, którą miałem na sobie. Nagle zabolała mnie głowa. Czułem jakby ktoś stukał mi młotkiem w czaszkę. Zaraz. Przecież to pukanie do drzwi. Ja pierdolę, to na pewno Matt. Próbując wstać, poślizgnąłem się na rzygach, w których leżałem i jebnąłem zwłokami w stolik.

wtorek, 29 lipca 2014

Porwana i porywacz - misja szpieg

*James*

- Na co masz dziś ochotę? – zapytałem Nicole
- Na ciebie. – odpowiedziała ciągnąc mnie za kołnierzyk koszuli
- Miałem na myśli coś do jedzenia. – zganiłem ją próbując udawać poważny ton, ale chyba mi to nie wyszło.
- Hmm, no to może owoce morza?
- Restauracja Mirello? – zaproponowałem
- Ty znasz się na tym lepiej.
- No to leć, ubierz się w coś eleganckiego.
Gdy tylko Nicole opuściła salon, zadzwonił mój telefon.
- Słucham.  – odebrałem szorstko
- Mamy informacje o ludziach, którzy was śledzą. – usłyszałem po drugiej stronie głos mojego starego kumpla.
- Matthew?  Gdzie Witalij? To on prowadzi tę sprawę.
- To chyba nie rozmowa na telefon. Mogę wpaść do ciebie?
- Jeśli to takie ważne.
- Sam się przekonasz.
Ton jego głosu mnie zaniepokoił. Nie chciałem jednak snuć domysłów. Poszedłem do garderoby, gdzie Nicole przeglądała ubrania nie mogąc się zdecydować co włożyć.
- Ułatwię ci sprawę. Nie musisz się przebierać. Kolację zjemy w domu. Ktoś do nas wpadnie. – powiedziałem zerkając zza winkla, na roznegliżowaną Nicole.

wtorek, 18 marca 2014

Porwana i porywacz - porachunki

*Nicole*
Z każdym dniem, przyzwyczajałam się do życia u boku Jamesa. Bywały lepsze i gorsze chwile, ale w gruncie rzeczy James nie był taki zły. Każdy dzień był mniej więcej taki sam. Wstawałam wtedy kiedy chciałam i do popołudnia robiłam w mieszkaniu to na co miałam ochotę. James zawsze dbał, abym miała pełną lodówkę i inne rzeczy, których mogłam potrzebować lub, które po prostu były moją zachcianką. Czasami po południu wychodziłam z Jamesem na jakąś kolację. Wieczorem zawsze to samo. Musiałam zadowolić Jamesa w taki sposób jaki sobie zażyczył. Przyznam, że miał wiele dziwnych fanaberii, ale musiałam spełniać je bez zastanowienia. Kiedy budziłam się rano, jego już nie było. Wyjeżdżał na drugi koniec miasta, robić swoje brudne interesy. Podczas jednego z takich dni, siedziałam znudzona przy oknie. Moją uwagę zwrócił czarny Van stojący po drugiej stronie ulicy. Czarne Vany z przyciemnianymi szybami zawsze oznaczały kłopoty. Kiedy wieczorem wrócił James, powiedziałam mu o moich obawach. Z dziwnym spokojem w głosie powiedział:
- Widziałem go już wczoraj. Ktoś nas obserwuje. Kazałem już to sprawdzić moim ludziom. Nie przejmuj się tym. Prosiłbym cię tylko, abyś nie przesiadywała w oknie, bo stajesz się dogodnym celem.
- Celem czego? – zapytałam przerażona
- Różnie bywa. Mogą ci na przykład odstrzelić głowę.
Chwyciłam się za moją śliczną główkę. Kocham moja głowę i nie chcę jej stracić. Opanowałam się i chwyciłam za torebkę, myśląc, że jak zwykle pójdziemy na miasto coś zjeść.
- Dziś nigdzie nie pójdziemy. Lepiej zostać, bo wczoraj te typki z Vana nas śledziły.

poniedziałek, 25 listopada 2013

Porwana i porywacz - kto jest ofiarą?

*Nicole*
Minęły już trzy dni, od kiedy zniknęłam z domu. Nie dawałam znaku życia, więc na pewno zaczęła mnie już szukać policja. Obudziłam się nad ranem, bo zaczęły boleć mnie plecy. Odwróciłam się na drugi bok i syknęłam z bólu. Dawały znać o sobie siniaki na żebrach. Podniosłam się ze łzami w oczach. Zauważyłam też, że po wczorajszym wieczorze doszły mi nowe sińce na ramieniu. Te z nadgarstków powoli znikały, ale ciągle widoczne były otarcia od lin, którymi byłam przywiązana do łóżka pierwszej nocy.Odwróciłam głowę w stronę mojego oprawcy, który leżał obok mnie. Spał jak kamień i spokojny oddech raz po raz unosił jego umięśniony tors. Jego twarz wyglądała tak niewinnie i słodko, że nie mieściło mi się w głowie jak może być takim bezwzględnym gwałcicielem. Przeniosłam wzrok na jego brzuch, na którym widniała długa, wąska blizna. Wyglądała jakby ktoś próbował go wytrzewić. Powoli skierowałam palec w jej stronę. Przejechałam po całej jej długości. Porywacz nawet nie drgnął. Nie wiem co się ze mną działo, ale nie miałam do niego żalu za to co mi robił. Stwierdziłam, że nawet mi się to podoba. Nie licząc tych siniaków. Prawdę mówiąc to miałam do niego jakąś słabość. Przysunęłam się i położyłam mu głowę na torsie. Zmęczona szybko zasnęłam.