Pokazywanie postów oznaczonych etykietą by Ada Maslow. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą by Ada Maslow. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 lipca 2015

Niezamierzony odwet

  W te wakacje udałem się z przyjaciółmi na dwutygodniowy rejs po oceanie. Uwielbiałem takie podróże. Czułem się wtedy oderwany od rzeczywistości, która była dość męcząca. Ciągłe wywiady, koncerty, zdjęcia na planie doprowadzały mnie do wyczerpania. Podczas tego wspaniałego rejsu postanowiliśmy zahaczyć o wyspę. Już pierwszego dnia na imprezie plażowej bawiłem się świetnie, ale do pewnego momentu. Humor popsuł mi pewien jegomość. A tym kimś był, Louis, najbardziej znienawidzony przeze mnie, jak i przez moich przyjaciół chłopak. Na każdym kroku był wobec mnie opryskliwy i ironiczny, a jakby jeszcze tego było mało przeleciał moją była dziewczynę. Od tamtej pory szczerze się nienawidziliśmy. Przy każdej sposobności starał się udowodnić mi, że jest lepszy i przystojniejszy niż ja. Nie chciałem patrzeć na jego bezczelny uśmieszek wiec po prostu opuściłem tamto miejsce. Wędrowałem sobie brzegiem plaży gdy nagle mój wzrok przykuła siedząca na piasku brunetka. Była oświetlona przez pobliską latarnie więc mogłem jej się przyglądnąć. Była ładnie opalona i miała śliczne nogi. Siedziała sama i bawiła się bransoletką na swojej lewej kostce. Postanowiłem podejść i zagadać. Chrząknąłem i spytałem:

środa, 1 lipca 2015

Porwana i porywacz - inna prawda

*James*

Mijały miesiące, a ja starałem się zapomnieć o Nicole. Z mieszkania wychodziłem tylko po wódkę. Tylko ty mnie rozumiesz moja wódeczko. Od zniknięcia Nicole, moje dni toczyły się cały czas w takim samym rytmie. Chlanie, utrata przytomności, pobudka i znowu chlanie. Między chlaniem, a chlaniem zdarzało mi się, że wpuściłem do mieszkania Matta, który liczył, że swoimi głupimi pomysłami wyciągnie mnie z dna, którego sięgnąłem. Dziś nie było inaczej. Obudziłem się na podłodze, w kałuży swoich rzygów. Usiadłem i rozejrzałem się za czymś do picia. Pod ręką była tylko do połowy opróżniona butelka wódki. Nie zastanawiając się długo, sięgnąłem po nią i wypiłem duszkiem. Stężenie procentów zaparło mi na chwilę dech. Wielkimi haustami łapałem powietrze, a w oczach miałem łzy. Kiedy wreszcie przełyk przestał mnie palić, otarłem twarz w brudną koszulkę, którą miałem na sobie. Nagle zabolała mnie głowa. Czułem jakby ktoś stukał mi młotkiem w czaszkę. Zaraz. Przecież to pukanie do drzwi. Ja pierdolę, to na pewno Matt. Próbując wstać, poślizgnąłem się na rzygach, w których leżałem i jebnąłem zwłokami w stolik.

środa, 6 maja 2015

Pomaturalne problemy

Wreszcie wyszłam z sali egzaminacyjnej. Dziś był ostatni dzień matur. Przez ostatnie miesiące ciągle zakuwałam tak, że nie miałam zbytnio czasu dla mojego chłopaka, Kendalla Schmidta. Mimo, iż było między nami sześć lat różnicy wieku, to nie robiliśmy sobie z tego powodu problemów. Najważniejsza była tylko nasza miłość. Gdy znalazłam się na świeżym powietrzu wyciągnęłam telefon i wysłałam sms ‘a do mojego ukochanego:
,,Właśnie wyszłam. Widzimy się dziś wieczorem? Bardzo cię kocham;*"
Schowałam telefon do torebki i ruszyłam do domu. Gdy weszłam moi rodzice zaczęli mnie wypytywać, jak poszła mi matura. Codziennie pytali o to samo. Jak poszło? Czy pytania były trudne? A jak reszta kolegów? Odpowiadałam krótko, bo chciałam wreszcie przestać myśleć o tych cholernych maturach. Rodzice chcą abym tak jak oni poszła na medycynę. Mnie zaś marzą się studia aktorskie. W dążeniu do celu wspiera mnie Kendall. Dlatego moi rodzice go nie tolerują. Musiałam dzielić życie między rodziców i Kendalla, bo niemożliwe było, aby spotkać się we wspólnym gronie. 

niedziela, 29 marca 2015

Big Time Medical Secret


- Pojadę z nim. – rzucił Kendall i ruszył w stronę drzwi.
- Jedźmy tam wszyscy. Przecież chodzi o naszą przyjaciółkę. – wtrącił się Carlos
- Możecie jechać w trójkę. Ja zostanę z Samanthą i Maxem. – powiedziała Jen
- Nie zostaniesz sama z Maxem. – sprzeciwił się James.
Jen popatrzyła na niego z niedowierzaniem i wybuchła:
- Nasza przyjaciółka jest w szpitalu i nie wiadomo czy jej stan się drastycznie nie pogorszył, a ty wyskakujesz z nieuzasadnioną zazdrością?!
- Wolałbym, żebyś z nami pojechała. – odpowiedział spokojnie nie patrząc na nią tylko na Maxa.
- A z kim zostawię Samanthę?! – zapytała z kpiną w głosie.
- Max może z nią zostać. – rzucił James, uśmiechając się do niego szyderczo.
- J-ja? – zająknął się Max
Jen spojrzała na niego, a potem z powrotem na Jamesa.
- Lepiej nie. Mógłby nie dać sobie rady. Jedźcie już.
- M-mogę zostać z dzieckiem. N-nie ma problemu. – powiedział Max i przełknął głośno ślinę
- Nie ma mowy. I tak już dla nas dużo zrobiłeś.
- Jen, to będzie dla mnie przyjemność. L-lubię dzieci. A ty powinnaś jechać do przyjaciółki.
James patrzył na Maxa z nieukrywaną nienawiścią, ale i z rozbawieniem. Chętnie poobserwowałby jak Max radzi sobie z Samanthą.
- Jesteś cudowny Max. – powiedziała Jen, a wtedy z twarzy Jamesa zniknęło rozbawienie.
Założył ręce na piersi i zmarszczył czoło. Wyglądał jak wściekły ochroniarz dyskoteki, który ni chce wpuścić Maxa na imprezę.
- Tu masz pieluszki, bo najpierw trzeba ją przewinąć. Jedzenie ma naszykowane. Wystarczy odgrzać.
- Musimy jechać. Chodź już. – poganiał ją James
- Przepraszam, że cię z tym zostawiam. – jęknęła Jen
- Nie ma sprawy. Jedź.
- Naprawdę jesteś cudowny.
James prychnął i zaczął tupać nogą. Jen obdarzyła Maxa ciepłym spojrzeniem, które dodało mu odwagi, więc powiedział:
- Dla ciebie wszystko.
James pewnie rzuciłby się na Maxa, gdyby Jen nie chwyciła go za ramię i wyciągnęła z mieszkania.
- Co z tobą? Opanuj się James. – powiedziała, gdy wsiedli do samochodu.
 James był cały czerwony i aż furczał ze złości.
- Jak mam być opanowany, gdy ten leszcz jawnie z tobą flirtuje.
- Max ze mną nie flirtuje. Do reszty już straciłeś rozum. Pomógł nam, więc mógłbyś okazać chociaż odrobinę wdzięczności.
- Nie lubię go.
- Nie musisz.
- Świetnie!
- Świetnie!

poniedziałek, 16 marca 2015

Rozterki menadżerki

Nazywam się Emmy, mam 23 lata. Urodziłam się w małej wsi w Ameryce Południowej, ale mimo wszystko udało mi się stąd wyrwać. Z uporem maniaka dążyłam do skończenia studiów menadżerskich. I udało mi się. Cały ten upór mam po babci, tyle, że za jej czasów szczytem marzeń było posiadanie wielkiej farmy. I na takiej właśnie się wychowałam.  Moja mama nie była w stanie sprzeciwić się swojemu losowi i utknęła na farmie jako żona zwykłego prostego farmera.

wtorek, 29 lipca 2014

Porwana i porywacz - misja szpieg

*James*

- Na co masz dziś ochotę? – zapytałem Nicole
- Na ciebie. – odpowiedziała ciągnąc mnie za kołnierzyk koszuli
- Miałem na myśli coś do jedzenia. – zganiłem ją próbując udawać poważny ton, ale chyba mi to nie wyszło.
- Hmm, no to może owoce morza?
- Restauracja Mirello? – zaproponowałem
- Ty znasz się na tym lepiej.
- No to leć, ubierz się w coś eleganckiego.
Gdy tylko Nicole opuściła salon, zadzwonił mój telefon.
- Słucham.  – odebrałem szorstko
- Mamy informacje o ludziach, którzy was śledzą. – usłyszałem po drugiej stronie głos mojego starego kumpla.
- Matthew?  Gdzie Witalij? To on prowadzi tę sprawę.
- To chyba nie rozmowa na telefon. Mogę wpaść do ciebie?
- Jeśli to takie ważne.
- Sam się przekonasz.
Ton jego głosu mnie zaniepokoił. Nie chciałem jednak snuć domysłów. Poszedłem do garderoby, gdzie Nicole przeglądała ubrania nie mogąc się zdecydować co włożyć.
- Ułatwię ci sprawę. Nie musisz się przebierać. Kolację zjemy w domu. Ktoś do nas wpadnie. – powiedziałem zerkając zza winkla, na roznegliżowaną Nicole.

sobota, 14 czerwca 2014

Pierwsza miłość

Miesiąc przed rozpoczęciem wakacji był najgorszy. Oprócz nieustannych prób do rozpoczynającej się trasy koncertowej, nie działo się zupełnie nic. Po wyjściu ze studia, czekało mnie tylko nudne popołudnie. Wczoraj wydarzyło się jednak coś, co wywróciło do góry nogami cały ten miesiąc. Jak każdego dnia po próbie, robiłem zakupy w jednym z dzielnicowych sklepów. Usłyszałem melodyjne „dzień dobry”. Odwróciłem głowę i zamarłem. Zobaczyłem ten sam promienny uśmiech i błyszczące oczy, lecz przez te 10 lat stała się jeszcze piękniejsza. A ja, identycznie jak za szczeniackich czasów, miałem ściśnięte z emocji gardło.
– Cześć Kendall, kopę lat. Poznajesz mnie chyba?
– Pam...Boże, to naprawdę ty? Wróciłaś? Taki szmat czasu się nie widzieliśmy.
– Skończyłam studia i  dostałam tu dobrą pracę. Wygląda na to, że zostanę tu na dłużej. Może jeszcze się zobaczymy – stwierdziła, płacąc za swoje produkty.
– Na pewno – wyksztusiłem.
– Trzymaj się – rzuciła zdawkowo i skierowała się do wyjścia. Już miałem odpowiedzieć podobnie, kiedy poczułem, że to nie może się tak skończyć.

sobota, 7 czerwca 2014

Przyjaciele

Wybierałem się właśnie na obiad do moich rodziców. Ostatnio rzadko się widywaliśmy. Szukałem kluczyków do samochodu, gry zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłem i otwarłem usta ze zdziwienia. W drzwiach stała Ewa, jedna z moich byłych dziewczyn.
- Hej James. – przywitała się słodko.
- Yhy, no hej.
- Mogę wejść?
- Właśnie wybierałem się do moich rodziców…
- Spokojnie, zajmę ci chwilkę. – przerwała mi.
Wpuściłem ją więc do środka i zapytałem:
- Napijesz się czegoś?
- Wody.
Podałem jej szklankę z wodą i usiadłem na kanapie, czekając aż się odezwie. Wzięła łyk wody, odstawiła ją na stolik i usiadła obok mnie.
- Słyszałam, że rozstałeś się z dziewczyną. – zaczęła
- Z nie pierwszą i zapewne z nie ostatnią. – rzuciłem oschle
- Oj nie bądź taki niemiły. Przyszłam jakoś naprawić nasze relacje. Chciałam, żebyśmy zostali przyjaciółmi.

poniedziałek, 12 maja 2014

Bal charytatywny

Dostałem zaproszenie na bal charytatywny. Nie miałem zbytniej ochoty na niego iść, ale moja dziewczyna Clarie zdołała mnie namówić. W zasadzie chodziła za mną pół dnia i jęczała do ucha, że chce iść na ten bal. Nie miałem wyjścia. Nie przepadałem za garniturami, ale raz mogłem zrobić wyjątek. Imprezka okazała się całkiem przyjemna. Clarie była w swoim żywiole i co kilka minut zmieniała towarzystwo. Po godzinie ze wszystkimi była już na „ty”. Najbardziej zdziwiło mnie, że z daleka machał jej nawet sam burmistrz. Z szerokim uśmiechem podał jej szklankę z ponczem i zapytał:
- Carlosie, mógłbym porwać twoją dziewczynę na chwilkę?
- Oczywiście panie burmistrzu. – odpowiedziałem ledwo powstrzymując śmiech na widok błagającej o wybawienie miny Clarie.
Próbowała delikatnie odmówić burmistrzowi, ale on położył swoje tłuste łapsko na jej biodrze i porwał ją do tańca. Stałem tak przez chwilę i dusiłem się ze śmiechu, widząc jak Clarie ucieka stopami przed miażdżącymi buciorami tego hipopotama. Poczułem na ramieniu czyjąś dłoń. Odwróciłem się i zobaczyłem Susan. Wyglądała prześlicznie w błękitnej sukni i spiętymi w kok, falowanymi, blond włosami.
- Nie spodziewałam się, że spotkam cię na balu. – powiedziała moja była

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Gra



Za raz po nagraniu pojechałem do galerii handlowej. Przy stoisku z grami spotkałem kumpli.
- Hej Logan, zagrasz z nami?
- Może innym razem. Mam coś do załatwienia. – odkrzyknąłem i poszedłem dalej.
Znalazłem ustronne miejsce vis–a–vis butiku w którym pracowała moja dziewczyna Tris. Wyciągnąłem telefon i napisałem pierwszego SMS–a: "Gdzie jesteś? Masz chwilkę?". Chwilę trwało, zanim delikatna wibracja oznajmiła nadejście odpowiedzi. "W pracy. Mało klientów, siedzę i czytam książkę.".
Szybko napisałem odpowiedź.
"To dobrze. Bo mam na ciebie ochotę. Teraz. BE MY BITCH."

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Dziewczyna z apteki

Nadeszła wiosna i czas na moją alergię. Wpadłem do apteki, aby zaopatrzyć się w jakieś medykamenty. Po przekroczeniu progu apteki, uderzył mnie w nozdrza, silny zapach lekarstw. Stanąłem w kolejce i spokojnie czekałem na moją kolej. Rozglądnąłem się dookoła i mój wzrok spotkał się ze wzrokiem staruszki, która zaczęła mamrotać do siebie coś na temat moich włosów. Odwróciłem się od niej i skupiłem na osobie, która była przede mną i właśnie podchodziła do okienka. Dziewczyna była bardzo młoda, bardzo ładna i bardzo nieśmiała.
– Poproszę paczkę tamponów... – powiedziała cicho, jakby bała się, że robi coś zakazanego, a w każdym razie – niestosownego.
Starsza pani podrapała się po swoim moherze na głowie zmierzyła ją groźnym spojrzeniem. Czyżby za jej czasów dziewczyna podczas okresu miała obowiązek zamknąć się w ciemnicy i przeczekać "nieczyste dni"? Na szczęście sprzedawczyni w aptece uśmiechnęła się do młodej klientki z wyrozumiałością i podsunęła paczkę O.B.
– Te będą dobre?
– Tak, poproszę. I jeszcze... paczkę prezerwatyw... – dodała dziewczyna zniżając głos prawie do szeptu i oblewając się konkursowym rumieńcem. Bardzo ładnym rumieńcem.

środa, 26 marca 2014

Po prostu seks


~dla Any


Siedziałem na kanapie i bezmyślnie przełączałem kanały telewizyjne. Czekałem aż moja dziewczyna wróci z pracy. Jakiś czas temu załapała się na upragniony staż w księgowości. Niestety stażyści zawsze są wykorzystywani do odwalania czarnej roboty. Szef kazał zostać Anie po godzinach i dokończyć za niego wypełnianie jakiś druczków. Ana nie miała czasu mi tego wytłumaczyć, gdy dzwoniła do mnie z informacją, że musi dłużej zostać. Kiedy wróciła, był już późny wieczór.
- Jesteś głodna? – zapytałem – Mogę ci coś przygotować.
- Dziękuję skarbie, ale jadłam w pracy. Umarłabym z głodu, gdyby ochroniarz nie przyniósł mi hamburgera. W sumie fajny z niego facet.
- Mam być zazdrosny?
- Może. – mruknęła z uśmiechem
Widziałem jaka była zmęczona, ale mimo to uśmiechała się i żartowała. Za to poczucie humoru ją kochałem.
- Kendziu, zrobiłbyś mi masaż? Czuję, że za raz mi odpadną ramiona. – jęknęła błagalnie

sobota, 22 marca 2014

Zaczęło się od drinka

~dla Stelss



Od tygodnia spotykałem się, z pewną piękną i tajemniczą kobietą. Zaczęło się niewinnie, od postawienia drinka w barze. Na stołku barowym siedziała piękna kobieta o szlachetnych rysach twarzy i jasnej karnacji. Najpierw myślałem, że na kogoś czeka, ale po kilkuminutowym wpatrywaniu się w nią, zdecydowałem się podejść. Zaproponowałem drinka, a ona zalotnie odrzuciła włosy do tyłu i odpowiedziała:
- Bardzo chętnie. Mogłabym poznać imię mojego sponsora?
- Jestem Kendall, a ty?
- Stella, ale mówi mi Stelss.
Kiedy barman zrobił drinka dla Stelss, zaczęliśmy trochę sztywną rozmowę, która szybko przerodziła się w flirt. Nie zdawałem sobie sprawy, że zajdzie to tak daleko. Wybiła północ i wiedziałem, że muszę już wracać do domu. Z żalem pożegnałem się ze Stelss. Jednak po wyjściu z baru, Stella poszła za mną. Przez chwilę podążała za mną krok w krok, ale w końcu zrównała się ze mną i  zaproponowała:
- Pójdźmy do mnie. Mam na ciebie ochotę.

wtorek, 18 marca 2014

Porwana i porywacz - porachunki

*Nicole*
Z każdym dniem, przyzwyczajałam się do życia u boku Jamesa. Bywały lepsze i gorsze chwile, ale w gruncie rzeczy James nie był taki zły. Każdy dzień był mniej więcej taki sam. Wstawałam wtedy kiedy chciałam i do popołudnia robiłam w mieszkaniu to na co miałam ochotę. James zawsze dbał, abym miała pełną lodówkę i inne rzeczy, których mogłam potrzebować lub, które po prostu były moją zachcianką. Czasami po południu wychodziłam z Jamesem na jakąś kolację. Wieczorem zawsze to samo. Musiałam zadowolić Jamesa w taki sposób jaki sobie zażyczył. Przyznam, że miał wiele dziwnych fanaberii, ale musiałam spełniać je bez zastanowienia. Kiedy budziłam się rano, jego już nie było. Wyjeżdżał na drugi koniec miasta, robić swoje brudne interesy. Podczas jednego z takich dni, siedziałam znudzona przy oknie. Moją uwagę zwrócił czarny Van stojący po drugiej stronie ulicy. Czarne Vany z przyciemnianymi szybami zawsze oznaczały kłopoty. Kiedy wieczorem wrócił James, powiedziałam mu o moich obawach. Z dziwnym spokojem w głosie powiedział:
- Widziałem go już wczoraj. Ktoś nas obserwuje. Kazałem już to sprawdzić moim ludziom. Nie przejmuj się tym. Prosiłbym cię tylko, abyś nie przesiadywała w oknie, bo stajesz się dogodnym celem.
- Celem czego? – zapytałam przerażona
- Różnie bywa. Mogą ci na przykład odstrzelić głowę.
Chwyciłam się za moją śliczną główkę. Kocham moja głowę i nie chcę jej stracić. Opanowałam się i chwyciłam za torebkę, myśląc, że jak zwykle pójdziemy na miasto coś zjeść.
- Dziś nigdzie nie pójdziemy. Lepiej zostać, bo wczoraj te typki z Vana nas śledziły.

środa, 26 lutego 2014

Czekolada w spa.

Na urodziny o chłopaków dostałem kopertę. Tajemniczą fioletowa kopertę. Jak później się okazało, był w niej voucher do spa. Pogrzało ich chyba. Voucher do spa? Co ja niby miałem z tym zrobić? Po chwili namysłu, zebrałem się i pojechałem do tego spa. W Relax Heaven – tak głosił szyld na budynku – przyjęto mnie bardzo ciepło. Uśmiechy na twarzach dwóch pięknych blond recepcjonistek, sięgały niemal ich uszu. Nie można było nie odwzajemnić gestu, więc też się uśmiechnąłem, choć mniej pewnie niż one. Podałem im voucher, na co jedna zaśpiewała :
- Pełny pakiet relax dla mężczyzn. Zapraszam panie Pena. – wskazała mi ręką duże szklane drzwi.
Gdy już znalazłem się po drugiej stronie, stanąłem przy kolejnej ladzie. Tym razem przywitała mnie młodziutka brunetka i poprosiła o mój voucher. Obejrzała go i zachichotała. Nie miałem pojęcia o co chodzi. Dziewczyna pogrzebała w szufladzie i wyjęła z niego plakietkę, zawieszoną na fioletowej smyczy. Wyszła zza lady i zawiesiła mi ją na szyi. Od razu rzucił mi się w oczy jej bardzo krótki uniform, odsłaniający całe nogi. Dopiero potem zerknąłem na plakietkę, którą mi dała. Widniał na niej napis FULL RELAX PACK FOR MEN.
- Proszę za mną panie Pena. Zaczniemy od kąpieli błotnej. – powiedziała brunetka
- Kąpiel błotna? – jęknąłem – Ale mnie chłopaki urządzili.
- Prezent od kumpli? – zapytała, prowadząc mnie przez hol
- Taaa, fajni kumple.
- Jeszcze im pan podziękuje. Niczego nie będzie pan żałował. – uśmiechnęła się jakoś dziwnie, mrugnęła okiem i gestem zaprosiła mnie do małego pomieszczenia.

sobota, 8 lutego 2014

Przepraszam za spóźnienie

Ferie były zdecydowanie zbyt krótkie. Poniedziałkowy poranek zaskoczył mnie i większość moich znajomych z uczelni. Wpadaliśmy na siebie na korytarzach, biegnąc na zajęcia, które już dawno się zaczęły. Z poślizgiem weszłam w zakręt i zatrzymałam się przed salą 19 B. Odetchnęłam, poprawiłam włosy i wsunęłam się zwinnie do sali. Za biurkiem siedział młody i niesamowicie przystojny brunet. Pewnie był świeżo po magisterce i dostał etat na stanowisku wykładowcy kontaktów międzynarodowych na moim wydziale. Na fizjoterapii nikt nie przykładał zbytniej wagi do tego przedmiotu, więc pewnie dlatego dali takiego młodzika. Przyznam, że byłam mile zaskoczona. Przywołałam na moją twarz uśmiech dziewczynki, która właśnie coś zbroiła i powiedziałam:
- Bardzo przepraszam za spóźnienie.
- Proszę siadać. – usłyszałam dość szorstką odpowiedź
Zmarszczyłam czoło i powlekłam się do ostatniej ławki. Omiotłam wzrokiem całą salę i zauważyła, ze brakuje jeszcze kilku osób. Po 10 minutach uzbierał się komplet studentów. Wtedy młody prowadzący wstał i zabrał głos:
- Proszę o ciszę. Jesteśmy już w sali. 15 minut temu zaczęły się zajęcia, ale wielu z państwa się spóźniło. Musze poinformować państwa, że nie będę tolerował spóźnień. Mają państwo prawo do jednej losowej nieobecności i jednego spóźnienia. Zatem tym osobom, które dziś się spóźniły, radzę zacząć pracować nad punktualnością. Kolejne spóźnienie będzie skutkowało niezaliczeniem przedmiotu.

czwartek, 16 stycznia 2014

Czy to już uzależnienie?

Siedziałam przytulona do Jamesa i oglądałam jakiś talk show w TV. James patrzył niewidzącym wzrokiem w stronę okna i w skupieniu o czymś myślał. Na jego czole, od czasu do czasu pojawiały się małe zmarszczki.
- Kochanie, o czym myślisz? – zapytałam
Wtedy James popatrzył na mnie, uśmiechnął się i odpowiedział:
- O tobie, skarbie.
Cmoknął mnie w czoło i udał, że z zainteresowaniem śledzi talk show.
- Naprawdę o mnie myślałeś?
- Zawsze o tobie myślę. W każdej chwili.
- W każdej? – zapytałam z niedowierzaniem
- Tak. Rano, przy śniadaniu. W samochodzie, jak jadę do studia. Podczas nagrywania piosenek. Przy obiedzie. Pod prysznicem…
- Ha, ha, pod prysznicem też? – zaśmiałam się
- Owszem.
Nagle wyobraziłam sobie zadowalającego się pod prysznicem Jamesa. Nie potrafiłam opisać słowami, jak niewiarygodnie wspaniały był to widok. 
 – A myślisz o mnie, gdy sprawiasz sobie przyjemność? 
 – Nie masturbuję się. 
 – Co? Nie ściemniaj. Każdy facet to robi. 

czwartek, 2 stycznia 2014

Zazdrośnik

- Hej kochanie! – wpadam radośnie do salonu i cmokam Kendalla w policzek – Pamiętasz Paula, tego fotografa co robił mi zdjęcia?
- Tego twojego PRZYJACIELA – odpowiada kładąc nacisk na słowo „przyjaciel”
- Tak. – uśmiecham się niewinnie
- Tego, który chce ci się dobrać do tyłka? – pyta marszcząc brwi
- Kendall przestań! – ganię go – To tylko przyjaciel.
- Ta. No dobra, co z nim? – pyta niecierpliwie, wyraźnie poirytowany tematem rozmowy
- Przyjeżdża dziś do LA i chciałabym się z nim spotkać. Dawno się nie widzieliśmy. Wiem, że masz dużo pracy i nie dasz rady iść ze mną. Chciałam się zapytać czy mogę iść z nim na drinka?
- Pytasz mnie o zgodę na wyjście?
- W zasadzie to nie wiem czy się zgodzisz, żebyśmy przekimali u mnie w mieszkaniu.
- Zwariowałaś?!
- Jeśli wypijemy to on nie będzie miał jak wrócić do domu i gdzieś musi przekimać.
- Daj mu swoje klucze, a ty wróć na noc do mnie.
- A ja niby jak wrócę? Do mojego mieszkania jest blisko.
- Absolutnie. Wyślę po ciebie taksówkę.
- Nie stać mnie na taksówkę.

niedziela, 29 grudnia 2013

Nie zrobię panu krzywdy. Chyba, że będzie pan tego chciał.

Wreszcie rozsiadłem się w fotelu po całym męczącym dniu. Koncert jak zwykle był wyczerpujący, a potem jeszcze trzeba było poświęcić trochę czasu fanom. Nogi miałem jak z ołowiu. Usiadłem w fotelu i jęknąłem, gdy moje mięśnie zaznały odrobinę relaksu. Nie wiem jak długo tak siedziałem, być może nawet się zdrzemnąłem, ale nagle wyrwało mnie pukanie do drzwi. Ponownie jęknąłem podnosząc się z trudem. Otworzyłem drzwi i zobaczyłem młodą, wysoką brunetkę. W zmęczonej głowie szukałem jakiegokolwiek wyrażenia, którym mógłbym ją uraczyć, ale gdy tylko otworzyłem usta, dziewczyna zatkała mi je ręką i wepchnęła się do środka. Zamknęła drzwi, oparła się o nie, jakby pilnowała żebym nie uciekł i z nieśmiałym uśmiechem powiedziała:
- Dobry wieczór Panie Maslow.
Stałem jakiś metr od niej i nie byłem pewny jakie są jej zamiary. Byłem zmęczony i zaskoczony. Patrząc na nią niepewnie odpowiedziałem:
- Cześć.
Obserwowała mnie, a ja ją. Kiedy już upewniła się, że nie mam zamiaru uciekać ani wzywać ochrony, odeszła od drzwi. Przeszła obok mnie i usiadła za mną na parapecie przy uchylonym oknie. Odwróciłem się do niej i patrzyłem jak ogląda pokój. W końcu zebrałem kilka słów do kupy i grzecznie zapytałem:

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Motylek

*Kendall*
W całym tym zamieszaniu przed świętami zapomniałem kupić mojej dziewczynie prezent na gwiazdkę. Ona na pewno coś dla mnie ma, więc muszę jej kupić chociażby jakiś drobiazg. Jak się później okazało, tysiące mężczyzn miało ten sam problem co ja. Wszedłem w obrotowe drzwi, a gdy zobaczyłem czarną masę w centrum handlowym, pozwoliłem im się obrócić o 360 stopni i wyszedłem. Czułem, ze sytuacja jest beznadziejna, więc pojechałem do Jamesa. Wszedłem do jego mieszkania bez pukania. Na szczęście był sam. Bez powitania jęknąłem:
- Musisz mi pomóc. Zapomniałem kupić dziewczynie prezent na gwiazdkę. Nie wiem co teraz zrobić.
Ku mojemu zdziwieniu, James zbladł i wybałuszył na mnie oczy.


*James*
Serce na chwilę mi stanęło. Jak mogłem zapomnieć kupić prezent dla mojej myszki?! Patrzyłem tępo na Kendalla i nie wiedziałem co mu odpowiedzieć. Jako mój najlepszy kumpel szybko pojął o co chodzi i zapytał:
- Też nie kupiłeś?