W te wakacje udałem
się z przyjaciółmi na dwutygodniowy rejs po oceanie. Uwielbiałem takie podróże.
Czułem się wtedy oderwany od rzeczywistości, która była dość męcząca. Ciągłe
wywiady, koncerty, zdjęcia na planie doprowadzały mnie do wyczerpania. Podczas
tego wspaniałego rejsu postanowiliśmy zahaczyć o wyspę. Już pierwszego dnia na
imprezie plażowej bawiłem się świetnie, ale do pewnego momentu. Humor popsuł mi
pewien jegomość. A tym kimś był, Louis, najbardziej znienawidzony przeze mnie,
jak i przez moich przyjaciół chłopak. Na każdym kroku był wobec mnie opryskliwy
i ironiczny, a jakby jeszcze tego było mało przeleciał moją była dziewczynę. Od
tamtej pory szczerze się nienawidziliśmy. Przy każdej sposobności starał się
udowodnić mi, że jest lepszy i przystojniejszy niż ja. Nie chciałem patrzeć na
jego bezczelny uśmieszek wiec po prostu opuściłem tamto miejsce. Wędrowałem
sobie brzegiem plaży gdy nagle mój wzrok przykuła siedząca na piasku brunetka.
Była oświetlona przez pobliską latarnie więc mogłem jej się przyglądnąć. Była
ładnie opalona i miała śliczne nogi. Siedziała sama i bawiła się bransoletką na
swojej lewej kostce. Postanowiłem podejść i zagadać. Chrząknąłem i spytałem:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą by Ada Maslow. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą by Ada Maslow. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 5 lipca 2015
środa, 1 lipca 2015
Porwana i porywacz - inna prawda
Etykiety:
by Ada Maslow
,
Porwana i porywacz
,
z Jamesem
*James*
Mijały
miesiące, a ja starałem się zapomnieć o Nicole. Z mieszkania wychodziłem tylko
po wódkę. Tylko ty mnie rozumiesz moja wódeczko. Od zniknięcia Nicole, moje dni
toczyły się cały czas w takim samym rytmie. Chlanie, utrata przytomności,
pobudka i znowu chlanie. Między chlaniem, a chlaniem zdarzało mi się, że
wpuściłem do mieszkania Matta, który liczył, że swoimi głupimi pomysłami
wyciągnie mnie z dna, którego sięgnąłem. Dziś nie było inaczej. Obudziłem się
na podłodze, w kałuży swoich rzygów. Usiadłem i rozejrzałem się za czymś do
picia. Pod ręką była tylko do połowy opróżniona butelka wódki. Nie
zastanawiając się długo, sięgnąłem po nią i wypiłem duszkiem. Stężenie
procentów zaparło mi na chwilę dech. Wielkimi haustami łapałem powietrze, a w
oczach miałem łzy. Kiedy wreszcie przełyk przestał mnie palić, otarłem twarz w
brudną koszulkę, którą miałem na sobie. Nagle zabolała mnie głowa. Czułem jakby
ktoś stukał mi młotkiem w czaszkę. Zaraz. Przecież to pukanie do drzwi. Ja
pierdolę, to na pewno Matt. Próbując wstać, poślizgnąłem się na rzygach, w
których leżałem i jebnąłem zwłokami w stolik.
środa, 6 maja 2015
Pomaturalne problemy
Etykiety:
by Ada Maslow
,
by Nika
,
z Kendallem
Wreszcie
wyszłam z sali egzaminacyjnej. Dziś był ostatni dzień matur. Przez ostatnie
miesiące ciągle zakuwałam tak, że nie miałam zbytnio czasu dla mojego chłopaka,
Kendalla Schmidta. Mimo, iż było między nami sześć lat różnicy wieku, to nie
robiliśmy sobie z tego powodu problemów. Najważniejsza była tylko nasza miłość.
Gdy znalazłam się na świeżym powietrzu wyciągnęłam telefon i wysłałam sms ‘a do
mojego ukochanego:
,,Właśnie wyszłam. Widzimy się dziś wieczorem? Bardzo cię kocham;*"
Schowałam telefon do torebki i ruszyłam do domu. Gdy weszłam moi rodzice zaczęli mnie wypytywać, jak poszła mi matura. Codziennie pytali o to samo. Jak poszło? Czy pytania były trudne? A jak reszta kolegów? Odpowiadałam krótko, bo chciałam wreszcie przestać myśleć o tych cholernych maturach. Rodzice chcą abym tak jak oni poszła na medycynę. Mnie zaś marzą się studia aktorskie. W dążeniu do celu wspiera mnie Kendall. Dlatego moi rodzice go nie tolerują. Musiałam dzielić życie między rodziców i Kendalla, bo niemożliwe było, aby spotkać się we wspólnym gronie.
,,Właśnie wyszłam. Widzimy się dziś wieczorem? Bardzo cię kocham;*"
Schowałam telefon do torebki i ruszyłam do domu. Gdy weszłam moi rodzice zaczęli mnie wypytywać, jak poszła mi matura. Codziennie pytali o to samo. Jak poszło? Czy pytania były trudne? A jak reszta kolegów? Odpowiadałam krótko, bo chciałam wreszcie przestać myśleć o tych cholernych maturach. Rodzice chcą abym tak jak oni poszła na medycynę. Mnie zaś marzą się studia aktorskie. W dążeniu do celu wspiera mnie Kendall. Dlatego moi rodzice go nie tolerują. Musiałam dzielić życie między rodziców i Kendalla, bo niemożliwe było, aby spotkać się we wspólnym gronie.
niedziela, 29 marca 2015
Big Time Medical Secret
Etykiety:
Big Time Story
,
by Ada Maslow
- Pojadę z
nim. – rzucił Kendall i ruszył w stronę drzwi.
- Jedźmy tam
wszyscy. Przecież chodzi o naszą przyjaciółkę. – wtrącił się Carlos
- Możecie
jechać w trójkę. Ja zostanę z Samanthą i Maxem. – powiedziała Jen
- Nie
zostaniesz sama z Maxem. – sprzeciwił się James.
Jen
popatrzyła na niego z niedowierzaniem i wybuchła:
- Nasza
przyjaciółka jest w szpitalu i nie wiadomo czy jej stan się drastycznie nie
pogorszył, a ty wyskakujesz z nieuzasadnioną zazdrością?!
- Wolałbym,
żebyś z nami pojechała. – odpowiedział spokojnie nie patrząc na nią tylko na
Maxa.
- A z kim
zostawię Samanthę?! – zapytała z kpiną w głosie.
- Max może z
nią zostać. – rzucił James, uśmiechając się do niego szyderczo.
- J-ja? –
zająknął się Max
Jen
spojrzała na niego, a potem z powrotem na Jamesa.
- Lepiej
nie. Mógłby nie dać sobie rady. Jedźcie już.
- M-mogę
zostać z dzieckiem. N-nie ma problemu. – powiedział Max i przełknął głośno
ślinę
- Nie ma
mowy. I tak już dla nas dużo zrobiłeś.
- Jen, to
będzie dla mnie przyjemność. L-lubię dzieci. A ty powinnaś jechać do
przyjaciółki.
James
patrzył na Maxa z nieukrywaną nienawiścią, ale i z rozbawieniem. Chętnie
poobserwowałby jak Max radzi sobie z Samanthą.
- Jesteś
cudowny Max. – powiedziała Jen, a wtedy z twarzy Jamesa zniknęło rozbawienie.
Założył ręce
na piersi i zmarszczył czoło. Wyglądał jak wściekły ochroniarz dyskoteki, który
ni chce wpuścić Maxa na imprezę.
- Tu masz
pieluszki, bo najpierw trzeba ją przewinąć. Jedzenie ma naszykowane. Wystarczy
odgrzać.
- Musimy
jechać. Chodź już. – poganiał ją James
-
Przepraszam, że cię z tym zostawiam. – jęknęła Jen
- Nie ma
sprawy. Jedź.
- Naprawdę
jesteś cudowny.
James
prychnął i zaczął tupać nogą. Jen obdarzyła Maxa ciepłym spojrzeniem, które
dodało mu odwagi, więc powiedział:
- Dla ciebie
wszystko.
James pewnie
rzuciłby się na Maxa, gdyby Jen nie chwyciła go za ramię i wyciągnęła z
mieszkania.
- Co z tobą?
Opanuj się James. – powiedziała, gdy wsiedli do samochodu.
James był cały czerwony i aż furczał ze złości.
- Jak mam
być opanowany, gdy ten leszcz jawnie z tobą flirtuje.
- Max ze mną
nie flirtuje. Do reszty już straciłeś rozum. Pomógł nam, więc mógłbyś okazać
chociaż odrobinę wdzięczności.
- Nie lubię
go.
- Nie
musisz.
- Świetnie!
- Świetnie!
poniedziałek, 16 marca 2015
Rozterki menadżerki
Etykiety:
by Ada Maslow
,
by Nika
,
z Loganem
Nazywam
się Emmy, mam 23 lata. Urodziłam się w małej wsi w Ameryce Południowej, ale
mimo wszystko udało mi się stąd wyrwać. Z uporem maniaka dążyłam do skończenia
studiów menadżerskich. I udało mi się. Cały ten upór mam po babci, tyle, że za
jej czasów szczytem marzeń było posiadanie wielkiej farmy. I na takiej właśnie
się wychowałam. Moja mama nie była w
stanie sprzeciwić się swojemu losowi i utknęła na farmie jako żona zwykłego
prostego farmera.
wtorek, 29 lipca 2014
Porwana i porywacz - misja szpieg
Etykiety:
by Ada Maslow
,
Porwana i porywacz
,
z Jamesem
*James*
- Na co masz
dziś ochotę? – zapytałem Nicole
- Na ciebie.
– odpowiedziała ciągnąc mnie za kołnierzyk koszuli
- Miałem na
myśli coś do jedzenia. – zganiłem ją próbując udawać poważny ton, ale chyba mi
to nie wyszło.
- Hmm, no to
może owoce morza?
-
Restauracja Mirello? – zaproponowałem
- Ty znasz
się na tym lepiej.
- No to leć,
ubierz się w coś eleganckiego.
Gdy tylko
Nicole opuściła salon, zadzwonił mój telefon.
-
Słucham. – odebrałem szorstko
- Mamy informacje o ludziach, którzy was
śledzą. – usłyszałem po drugiej stronie głos mojego starego kumpla.
- Matthew? Gdzie Witalij? To on prowadzi tę sprawę.
- To chyba nie rozmowa na telefon. Mogę wpaść
do ciebie?
- Jeśli to
takie ważne.
- Sam się przekonasz.
Ton jego
głosu mnie zaniepokoił. Nie chciałem jednak snuć domysłów. Poszedłem do
garderoby, gdzie Nicole przeglądała ubrania nie mogąc się zdecydować co włożyć.
- Ułatwię ci
sprawę. Nie musisz się przebierać. Kolację zjemy w domu. Ktoś do nas wpadnie. –
powiedziałem zerkając zza winkla, na roznegliżowaną Nicole.
sobota, 14 czerwca 2014
Pierwsza miłość
Etykiety:
by Ada Maslow
,
z Kendallem
Miesiąc przed rozpoczęciem wakacji był najgorszy. Oprócz nieustannych prób
do rozpoczynającej się trasy koncertowej, nie działo się zupełnie nic. Po
wyjściu ze studia, czekało mnie tylko nudne popołudnie. Wczoraj wydarzyło się
jednak coś, co wywróciło do góry nogami cały ten miesiąc. Jak każdego dnia po
próbie, robiłem zakupy w jednym z dzielnicowych sklepów. Usłyszałem melodyjne
„dzień dobry”. Odwróciłem głowę i zamarłem. Zobaczyłem ten sam promienny
uśmiech i błyszczące oczy, lecz przez te 10 lat stała się jeszcze piękniejsza.
A ja, identycznie jak za szczeniackich czasów, miałem ściśnięte z emocji
gardło.
– Cześć Kendall, kopę lat. Poznajesz mnie chyba?
– Pam...Boże, to naprawdę ty? Wróciłaś? Taki szmat czasu się nie
widzieliśmy.
– Skończyłam studia i dostałam tu
dobrą pracę. Wygląda na to, że zostanę tu na dłużej. Może jeszcze się zobaczymy
– stwierdziła, płacąc za swoje produkty.
– Na pewno – wyksztusiłem.
– Trzymaj się – rzuciła zdawkowo i skierowała się do wyjścia. Już miałem
odpowiedzieć podobnie, kiedy poczułem, że to nie może się tak skończyć.
sobota, 7 czerwca 2014
Przyjaciele
Etykiety:
by Ada Maslow
,
z Jamesem
Wybierałem się właśnie na obiad do moich rodziców. Ostatnio rzadko się
widywaliśmy. Szukałem kluczyków do samochodu, gry zadzwonił dzwonek do drzwi.
Otworzyłem i otwarłem usta ze zdziwienia. W drzwiach stała Ewa, jedna z moich
byłych dziewczyn.
- Hej James. – przywitała się słodko.
- Yhy, no hej.
- Mogę wejść?
- Właśnie wybierałem się do moich rodziców…
- Spokojnie, zajmę ci chwilkę. – przerwała mi.
Wpuściłem ją więc do środka i zapytałem:
- Napijesz się czegoś?
- Wody.
Podałem jej szklankę z wodą i usiadłem na kanapie, czekając aż się odezwie.
Wzięła łyk wody, odstawiła ją na stolik i usiadła obok mnie.
- Słyszałam, że rozstałeś się z dziewczyną. – zaczęła
- Z nie pierwszą i zapewne z nie ostatnią. – rzuciłem oschle
- Oj nie bądź taki niemiły. Przyszłam jakoś naprawić nasze relacje. Chciałam,
żebyśmy zostali przyjaciółmi.
poniedziałek, 12 maja 2014
Bal charytatywny
Etykiety:
by Ada Maslow
,
z Carlosem
Dostałem
zaproszenie na bal charytatywny. Nie miałem zbytniej ochoty na niego iść, ale
moja dziewczyna Clarie zdołała mnie namówić. W zasadzie chodziła za mną pół
dnia i jęczała do ucha, że chce iść na ten bal. Nie miałem wyjścia. Nie
przepadałem za garniturami, ale raz mogłem zrobić wyjątek. Imprezka okazała się
całkiem przyjemna. Clarie była w swoim żywiole i co kilka minut zmieniała
towarzystwo. Po godzinie ze wszystkimi była już na „ty”. Najbardziej zdziwiło
mnie, że z daleka machał jej nawet sam burmistrz. Z szerokim uśmiechem podał
jej szklankę z ponczem i zapytał:
- Carlosie,
mógłbym porwać twoją dziewczynę na chwilkę?
- Oczywiście
panie burmistrzu. – odpowiedziałem ledwo powstrzymując śmiech na widok
błagającej o wybawienie miny Clarie.
Próbowała
delikatnie odmówić burmistrzowi, ale on położył swoje tłuste łapsko na jej
biodrze i porwał ją do tańca. Stałem tak przez chwilę i dusiłem się ze śmiechu,
widząc jak Clarie ucieka stopami przed miażdżącymi buciorami tego hipopotama. Poczułem
na ramieniu czyjąś dłoń. Odwróciłem się i zobaczyłem Susan. Wyglądała
prześlicznie w błękitnej sukni i spiętymi w kok, falowanymi, blond włosami.
- Nie
spodziewałam się, że spotkam cię na balu. – powiedziała moja była
poniedziałek, 14 kwietnia 2014
Gra
Etykiety:
by Ada Maslow
,
z Loganem
Za raz po nagraniu pojechałem do galerii handlowej. Przy stoisku z grami
spotkałem kumpli.
- Hej Logan, zagrasz z nami?
- Może innym razem. Mam coś do załatwienia. – odkrzyknąłem i poszedłem
dalej.
Znalazłem ustronne miejsce vis–a–vis butiku w którym pracowała moja
dziewczyna Tris. Wyciągnąłem telefon i napisałem pierwszego SMS–a: "Gdzie
jesteś? Masz chwilkę?". Chwilę trwało, zanim delikatna wibracja oznajmiła
nadejście odpowiedzi. "W pracy. Mało klientów, siedzę i czytam książkę.".
Szybko napisałem odpowiedź.
"To dobrze. Bo mam na ciebie ochotę. Teraz. BE MY BITCH."
poniedziałek, 7 kwietnia 2014
Dziewczyna z apteki
Etykiety:
by Ada Maslow
,
z Kendallem
Nadeszła wiosna i czas na moją alergię. Wpadłem do apteki, aby zaopatrzyć
się w jakieś medykamenty. Po przekroczeniu progu apteki, uderzył mnie w
nozdrza, silny zapach lekarstw. Stanąłem w kolejce i spokojnie czekałem na moją
kolej. Rozglądnąłem się dookoła i mój wzrok spotkał się ze wzrokiem staruszki,
która zaczęła mamrotać do siebie coś na temat moich włosów. Odwróciłem się od
niej i skupiłem na osobie, która była przede mną i właśnie podchodziła do
okienka. Dziewczyna była bardzo młoda, bardzo ładna i bardzo nieśmiała.
– Poproszę paczkę tamponów... – powiedziała cicho, jakby bała się, że robi coś zakazanego, a w każdym razie – niestosownego.
– Poproszę paczkę tamponów... – powiedziała cicho, jakby bała się, że robi coś zakazanego, a w każdym razie – niestosownego.
Starsza pani podrapała się po swoim moherze na głowie zmierzyła ją groźnym
spojrzeniem. Czyżby za jej czasów dziewczyna podczas okresu miała obowiązek
zamknąć się w ciemnicy i przeczekać "nieczyste dni"? Na szczęście
sprzedawczyni w aptece uśmiechnęła się do młodej klientki z wyrozumiałością i
podsunęła paczkę O.B.
– Te będą dobre?
– Tak, poproszę. I jeszcze... paczkę prezerwatyw... – dodała dziewczyna
zniżając głos prawie do szeptu i oblewając się konkursowym rumieńcem. Bardzo
ładnym rumieńcem.
środa, 26 marca 2014
Po prostu seks
Etykiety:
by Ada Maslow
,
z Kendallem
~dla Any
Siedziałem na kanapie i bezmyślnie przełączałem kanały telewizyjne. Czekałem aż moja dziewczyna wróci z pracy. Jakiś czas temu załapała się na upragniony staż w księgowości. Niestety stażyści zawsze są wykorzystywani do odwalania czarnej roboty. Szef kazał zostać Anie po godzinach i dokończyć za niego wypełnianie jakiś druczków. Ana nie miała czasu mi tego wytłumaczyć, gdy dzwoniła do mnie z informacją, że musi dłużej zostać. Kiedy wróciła, był już późny wieczór.
- Jesteś głodna? – zapytałem – Mogę ci coś przygotować.
- Dziękuję skarbie, ale jadłam w pracy. Umarłabym z głodu, gdyby ochroniarz nie przyniósł mi hamburgera. W sumie fajny z niego facet.
- Mam być zazdrosny?
- Może. – mruknęła z uśmiechem
Widziałem jaka była zmęczona, ale mimo to uśmiechała się i żartowała. Za to poczucie humoru ją kochałem.
- Kendziu, zrobiłbyś mi masaż? Czuję, że za raz mi odpadną ramiona. – jęknęła błagalnie
sobota, 22 marca 2014
Zaczęło się od drinka
Etykiety:
by Ada Maslow
,
z Kendallem
~dla Stelss
Od tygodnia spotykałem się, z pewną piękną i tajemniczą kobietą. Zaczęło
się niewinnie, od postawienia drinka w barze. Na stołku barowym siedziała
piękna kobieta o szlachetnych rysach twarzy i jasnej karnacji. Najpierw
myślałem, że na kogoś czeka, ale po kilkuminutowym wpatrywaniu się w nią,
zdecydowałem się podejść. Zaproponowałem drinka, a ona zalotnie odrzuciła włosy
do tyłu i odpowiedziała:
- Bardzo chętnie. Mogłabym poznać imię mojego sponsora?
- Jestem Kendall, a ty?
- Stella, ale mówi mi Stelss.
Kiedy barman zrobił drinka dla Stelss, zaczęliśmy trochę sztywną rozmowę,
która szybko przerodziła się w flirt. Nie zdawałem sobie sprawy, że zajdzie to
tak daleko. Wybiła północ i wiedziałem, że muszę już wracać do domu. Z żalem
pożegnałem się ze Stelss. Jednak po wyjściu z baru, Stella poszła za mną. Przez
chwilę podążała za mną krok w krok, ale w końcu zrównała się ze mną i zaproponowała:
- Pójdźmy do mnie. Mam na ciebie ochotę.
wtorek, 18 marca 2014
Porwana i porywacz - porachunki
Etykiety:
by Ada Maslow
,
Porwana i porywacz
,
z Jamesem
Z każdym
dniem, przyzwyczajałam się do życia u boku Jamesa. Bywały lepsze i gorsze
chwile, ale w gruncie rzeczy James nie był taki zły. Każdy dzień był mniej
więcej taki sam. Wstawałam wtedy kiedy chciałam i do popołudnia robiłam w
mieszkaniu to na co miałam ochotę. James zawsze dbał, abym miała pełną lodówkę
i inne rzeczy, których mogłam potrzebować lub, które po prostu były moją
zachcianką. Czasami po południu wychodziłam z Jamesem na jakąś kolację.
Wieczorem zawsze to samo. Musiałam zadowolić Jamesa w taki sposób jaki sobie
zażyczył. Przyznam, że miał wiele dziwnych fanaberii, ale musiałam spełniać je
bez zastanowienia. Kiedy budziłam się rano, jego już nie było. Wyjeżdżał na
drugi koniec miasta, robić swoje brudne interesy. Podczas jednego z takich dni,
siedziałam znudzona przy oknie. Moją uwagę zwrócił czarny Van stojący po
drugiej stronie ulicy. Czarne Vany z przyciemnianymi szybami zawsze oznaczały
kłopoty. Kiedy wieczorem wrócił James, powiedziałam mu o moich obawach. Z
dziwnym spokojem w głosie powiedział:
- Widziałem
go już wczoraj. Ktoś nas obserwuje. Kazałem już to sprawdzić moim ludziom. Nie
przejmuj się tym. Prosiłbym cię tylko, abyś nie przesiadywała w oknie, bo
stajesz się dogodnym celem.
- Celem
czego? – zapytałam przerażona
- Różnie
bywa. Mogą ci na przykład odstrzelić głowę.
Chwyciłam
się za moją śliczną główkę. Kocham moja głowę i nie chcę jej stracić.
Opanowałam się i chwyciłam za torebkę, myśląc, że jak zwykle pójdziemy na
miasto coś zjeść.
- Dziś
nigdzie nie pójdziemy. Lepiej zostać, bo wczoraj te typki z Vana nas śledziły.
środa, 26 lutego 2014
Czekolada w spa.
Etykiety:
by Ada Maslow
,
z Carlosem
Na urodziny
o chłopaków dostałem kopertę. Tajemniczą fioletowa kopertę. Jak później się
okazało, był w niej voucher do spa. Pogrzało ich chyba. Voucher do spa? Co ja
niby miałem z tym zrobić? Po chwili namysłu, zebrałem się i pojechałem do tego
spa. W Relax Heaven – tak głosił szyld na budynku – przyjęto mnie bardzo
ciepło. Uśmiechy na twarzach dwóch pięknych blond recepcjonistek, sięgały
niemal ich uszu. Nie można było nie odwzajemnić gestu, więc też się
uśmiechnąłem, choć mniej pewnie niż one. Podałem im voucher, na co jedna
zaśpiewała :
- Pełny
pakiet relax dla mężczyzn. Zapraszam panie Pena. – wskazała mi ręką duże
szklane drzwi.
Gdy już
znalazłem się po drugiej stronie, stanąłem przy kolejnej ladzie. Tym razem
przywitała mnie młodziutka brunetka i poprosiła o mój voucher. Obejrzała go i
zachichotała. Nie miałem pojęcia o co chodzi. Dziewczyna pogrzebała w
szufladzie i wyjęła z niego plakietkę, zawieszoną na fioletowej smyczy. Wyszła
zza lady i zawiesiła mi ją na szyi. Od razu rzucił mi się w oczy jej bardzo
krótki uniform, odsłaniający całe nogi. Dopiero potem zerknąłem na plakietkę,
którą mi dała. Widniał na niej napis FULL RELAX PACK FOR MEN.
- Proszę za
mną panie Pena. Zaczniemy od kąpieli błotnej. – powiedziała brunetka
- Kąpiel
błotna? – jęknąłem – Ale mnie chłopaki urządzili.
- Prezent od
kumpli? – zapytała, prowadząc mnie przez hol
- Taaa,
fajni kumple.
- Jeszcze im
pan podziękuje. Niczego nie będzie pan żałował. – uśmiechnęła się jakoś
dziwnie, mrugnęła okiem i gestem zaprosiła mnie do małego pomieszczenia.
sobota, 8 lutego 2014
Przepraszam za spóźnienie
Etykiety:
by Ada Maslow
,
z Jamesem
Ferie były
zdecydowanie zbyt krótkie. Poniedziałkowy poranek zaskoczył mnie i większość
moich znajomych z uczelni. Wpadaliśmy na siebie na korytarzach, biegnąc na
zajęcia, które już dawno się zaczęły. Z poślizgiem weszłam w zakręt i
zatrzymałam się przed salą 19 B. Odetchnęłam, poprawiłam włosy i wsunęłam się
zwinnie do sali. Za biurkiem siedział młody i niesamowicie przystojny brunet.
Pewnie był świeżo po magisterce i dostał etat na stanowisku wykładowcy
kontaktów międzynarodowych na moim wydziale. Na fizjoterapii nikt nie
przykładał zbytniej wagi do tego przedmiotu, więc pewnie dlatego dali takiego
młodzika. Przyznam, że byłam mile zaskoczona. Przywołałam na moją twarz uśmiech
dziewczynki, która właśnie coś zbroiła i powiedziałam:
- Bardzo
przepraszam za spóźnienie.
- Proszę
siadać. – usłyszałam dość szorstką odpowiedź
Zmarszczyłam
czoło i powlekłam się do ostatniej ławki. Omiotłam wzrokiem całą salę i
zauważyła, ze brakuje jeszcze kilku osób. Po 10 minutach uzbierał się komplet
studentów. Wtedy młody prowadzący wstał i zabrał głos:
- Proszę o
ciszę. Jesteśmy już w sali. 15 minut temu zaczęły się zajęcia, ale wielu z
państwa się spóźniło. Musze poinformować państwa, że nie będę tolerował
spóźnień. Mają państwo prawo do jednej losowej nieobecności i jednego spóźnienia.
Zatem tym osobom, które dziś się spóźniły, radzę zacząć pracować nad
punktualnością. Kolejne spóźnienie będzie skutkowało niezaliczeniem przedmiotu.
czwartek, 16 stycznia 2014
Czy to już uzależnienie?
Etykiety:
by Ada Maslow
,
z Jamesem
Siedziałam
przytulona do Jamesa i oglądałam jakiś talk show w TV. James patrzył niewidzącym
wzrokiem w stronę okna i w skupieniu o czymś myślał. Na jego czole, od czasu do
czasu pojawiały się małe zmarszczki.
- Kochanie,
o czym myślisz? – zapytałam
Wtedy James
popatrzył na mnie, uśmiechnął się i odpowiedział:
- O tobie,
skarbie.
Cmoknął mnie
w czoło i udał, że z zainteresowaniem śledzi talk show.
- Naprawdę o
mnie myślałeś?
- Zawsze o
tobie myślę. W każdej chwili.
- W każdej? –
zapytałam z niedowierzaniem
- Tak. Rano,
przy śniadaniu. W samochodzie, jak jadę do studia. Podczas nagrywania piosenek.
Przy obiedzie. Pod prysznicem…
- Ha, ha, pod
prysznicem też? – zaśmiałam się
- Owszem.
Nagle wyobraziłam
sobie zadowalającego się pod prysznicem Jamesa. Nie potrafiłam opisać słowami,
jak niewiarygodnie wspaniały był to widok.
– A myślisz o mnie, gdy sprawiasz sobie
przyjemność?
– Nie masturbuję się.
– Co? Nie ściemniaj. Każdy facet to robi.
czwartek, 2 stycznia 2014
Zazdrośnik
Etykiety:
by Ada Maslow
,
z Kendallem
- Hej
kochanie! – wpadam radośnie do salonu i cmokam Kendalla w policzek – Pamiętasz
Paula, tego fotografa co robił mi zdjęcia?
- Tego
twojego PRZYJACIELA – odpowiada kładąc nacisk na słowo „przyjaciel”
- Tak. –
uśmiecham się niewinnie
- Tego,
który chce ci się dobrać do tyłka? – pyta marszcząc brwi
- Kendall przestań!
– ganię go – To tylko przyjaciel.
- Ta. No
dobra, co z nim? – pyta niecierpliwie, wyraźnie poirytowany tematem rozmowy
- Przyjeżdża
dziś do LA i chciałabym się z nim spotkać. Dawno się nie widzieliśmy. Wiem, że
masz dużo pracy i nie dasz rady iść ze mną. Chciałam się zapytać czy mogę iść z
nim na drinka?
- Pytasz
mnie o zgodę na wyjście?
- W zasadzie
to nie wiem czy się zgodzisz, żebyśmy przekimali u mnie w mieszkaniu.
-
Zwariowałaś?!
- Jeśli
wypijemy to on nie będzie miał jak wrócić do domu i gdzieś musi przekimać.
- Daj mu
swoje klucze, a ty wróć na noc do mnie.
- A ja niby
jak wrócę? Do mojego mieszkania jest blisko.
-
Absolutnie. Wyślę po ciebie taksówkę.
- Nie stać
mnie na taksówkę.
niedziela, 29 grudnia 2013
Nie zrobię panu krzywdy. Chyba, że będzie pan tego chciał.
Etykiety:
by Ada Maslow
,
z Jamesem
Wreszcie
rozsiadłem się w fotelu po całym męczącym dniu. Koncert jak zwykle był
wyczerpujący, a potem jeszcze trzeba było poświęcić trochę czasu fanom. Nogi
miałem jak z ołowiu. Usiadłem w fotelu i jęknąłem, gdy moje mięśnie zaznały
odrobinę relaksu. Nie wiem jak długo tak siedziałem, być może nawet się
zdrzemnąłem, ale nagle wyrwało mnie pukanie do drzwi. Ponownie jęknąłem
podnosząc się z trudem. Otworzyłem drzwi i zobaczyłem młodą, wysoką brunetkę. W
zmęczonej głowie szukałem jakiegokolwiek wyrażenia, którym mógłbym ją uraczyć,
ale gdy tylko otworzyłem usta, dziewczyna zatkała mi je ręką i wepchnęła się do
środka. Zamknęła drzwi, oparła się o nie, jakby pilnowała żebym nie uciekł i z
nieśmiałym uśmiechem powiedziała:
- Dobry wieczór
Panie Maslow.
Stałem jakiś
metr od niej i nie byłem pewny jakie są jej zamiary. Byłem zmęczony i
zaskoczony. Patrząc na nią niepewnie odpowiedziałem:
- Cześć.
Obserwowała
mnie, a ja ją. Kiedy już upewniła się, że nie mam zamiaru uciekać ani wzywać
ochrony, odeszła od drzwi. Przeszła obok mnie i usiadła za mną na parapecie
przy uchylonym oknie. Odwróciłem się do niej i patrzyłem jak ogląda pokój. W
końcu zebrałem kilka słów do kupy i grzecznie zapytałem:
poniedziałek, 23 grudnia 2013
Motylek
Etykiety:
by Ada Maslow
,
z Carlosem
,
z Jamesem
,
z Kendallem
,
z Loganem
*Kendall*
W całym tym zamieszaniu przed świętami
zapomniałem kupić mojej dziewczynie prezent na gwiazdkę. Ona na pewno coś dla
mnie ma, więc muszę jej kupić chociażby jakiś drobiazg. Jak się później
okazało, tysiące mężczyzn miało ten sam problem co ja. Wszedłem w obrotowe
drzwi, a gdy zobaczyłem czarną masę w centrum handlowym, pozwoliłem im się
obrócić o 360 stopni i wyszedłem. Czułem, ze sytuacja jest beznadziejna, więc
pojechałem do Jamesa. Wszedłem do jego mieszkania bez pukania. Na szczęście był
sam. Bez powitania jęknąłem:
- Musisz mi pomóc. Zapomniałem kupić
dziewczynie prezent na gwiazdkę. Nie wiem co teraz zrobić.
Ku mojemu zdziwieniu, James zbladł i
wybałuszył na mnie oczy.
*James*
Serce na chwilę mi stanęło. Jak mogłem
zapomnieć kupić prezent dla mojej myszki?! Patrzyłem tępo na Kendalla i nie
wiedziałem co mu odpowiedzieć. Jako mój najlepszy kumpel szybko pojął o co
chodzi i zapytał:
- Też nie kupiłeś?
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)


















