środa, 21 sierpnia 2013

Tygrysiaczek

- Tygrysiaczku, kiedy przyjdziesz do łóżka? - zawołał z sypialni Carlos
- Nieprędko. Dziś spędzę w łazience chyba kilka godzin. Jutro jest ta impreza na plaży i muszę ogolić nogi.
- Znowuuu? - zajęczał Carlos
- A co, wolisz jak mam nieogolone nogi?
- Może Ci pomogę? Będzie szybciej.
- Lepiej nie. To może się dla kogoś źle skończyć.
- Jestem facetem, umiem przecież używać maszynki do golenia.
- Miałam zamiar użyć depilatora.
- Żyletką będzie szybciej. Chodź, ogolę Ci nogi.
Prawda, nienawidziłam golić nóg. Skro ktoś może zrobić to za mnie to czemu nie.
- No dobra. To zaczekaj tu, a ja wezmę szybką kąpiel.
- Weźmy ją razem. Ogolę Ci nogi w wannie.

czwartek, 15 sierpnia 2013

Big Time Betray (continuation)



Gdy tylko zetknęli się ustami, Lucy mocno objęła Jamesa za szyję. Nie protestował tez gdy wepchnęła mu język między zęby. Zatracił poczucie czasu i miejsca. Zdawało się, że nie wie co się dzieje. Wiedział jednak doskonale. Całując Lucy, myślał o Jennifer. Był pewny, że porządnie mu się oberwie. Spodziewał się wojny. Poczucie zagrożenia, wręcz balansowanie na krawędzi bardzo go podniecało. Lucy odkleiła się od niego i wysapała podniecona:
- Chodzmy do mnie.

sobota, 10 sierpnia 2013

Big Time Betray (prologue)

~ada_maslow

Lucy przyszła do parku i zauważyła siedzącego na ławce Jamesa. Świetnie wyglądał w nowej fryzurze, a zarost dodawał mu męskości. Spojrzała na umięśnione ramiona i klatę. Jakoś wcześniej nie zwracała uwagi na idealnie zbudowane ciało Jamesa. Obserwowała uwydatniony biceps, a potem spojrzała niżej. Przeklęła w myślach, widząc dłonie Jamesa wplecione w błyszczące w słońcu włosy Jennifer. W Jennifer denerwowało ją wszystko. Nie mogła znieść jej widoku, zwłaszcza wtedy, gdy była z Jamesem. Czasami jednak zdawała sobie sprawę, że powinna być zła na siebie, a nie na Jennifer. Byłą głupia, że nie chciała dać Jamesowi szansy, kiedy ten o nią zabiegał. Teraz jednak wypełniała ją złość. Im szczęśliwsza wydawała się Jennifer, tym w gorszym nastroju była Lucy. Odkąd zdała sobie sprawę, że mimo wszystko zależy jej na Jamesie, nie mogła napisać żadnej piosenki, która nie opisywałaby Jamesa. Wróciła do swojego mieszkania i zamknęła się w łazience. Popatrzyła w lustro i powiedziała do swojego odbicia:

piątek, 9 sierpnia 2013

Różowe, włochate pantofle

~ada_maslow

Codziennie gdy budzę się o 6 rano ( dla mnie to środek nocy ) mam dość mojego życia. Jest beznadziejnie nudne. Wstać, umyć się, ubrać, wyjść do pracy, zrobić szefowi kawę, nudzić się do 14:30. Moja praca nie była wymagająca, ale za tym szły też marne zarobki. Jednak jeśli nie ma się żadnego wyjątkowego talentu to w LA zostaje Ci tylko robienie kawy bossowi w jakimś wielkim biurowcu. Gorzej być nie może, pomyślicie. Nic bardziej mylnego.
Pięknego, słonecznego ranka wchodząc do mojego biurowca, zobaczyłam jakąś wymalowaną, plastikową ździrę. Kiedy odezwała się do mnie, zdziwiłam się, że potrafi ułożyć składne zdanie. Położenie takiej ilości tapety zwykle nie wymaga układania tak skomplikowanych zdań. Podniosła swoje cztery litery, ledwo zasłonięte miniówką i powiedziała:

środa, 31 lipca 2013

Big Time Next Step

~ada_maslow

- Hejka Camille. - Jennifer przywitała koleżankę mijając ją na korytarzu.
- Hej Jenn... Jenn.
Jenn zatrzymała się po przejściu obok Camille i odwróciła się do niej.
- Tak?
- A wiesz, już nic. - machnęła ręką Camille
- Taa... widzę, że masz do mnie jakąś sprawę. Mów o co chodzi.
- O Logana.
- W takim razie chodź, napijemy się kawy i porozmawiamy.
Jenn objęła Camille ramieniem i poprowadziła ją do swojego mieszkania. Zaparzyła kawę, podała koleżance i usiadła przyjmując minę i pozę uważnego słuchacza.
- Opowiadaj. Co ten Logan znowu nabroił?