czwartek, 10 kwietnia 2014

Big Time Scrambled Eggs

Po raz pierwszy od dłuższego czasu, Jennifer obudziła się rano wypoczęta. Nawet Samantha zmęczona wrażeniami, przespała całą noc. Kiedy Jen otworzyła oczy, Jamesa nie było już w łóżku. Do sypialni dochodziły natomiast zapachy z kuchni. Po kilku minutach James wkroczył do pokoju z tacą, nastrojoną śniadaniem. Talerz przykryty metalową kopułą i szklanka soku pomarańczowego. Jen podniosła się i oparła o poduszki. Z wesołą miną poklepała kołdrę na swoich nogach, dając Jamesowi znak, żeby postawił tam tacę.
- Jak mi brakowało, tych śniadań do łóżka. – powiedziała Jen
- A mnie brakowało ciebie.
- Co my tu mamy ciekawego? – zapytała, z ciekawością unosząc pokrywę.
Ku jej zaskoczeniu, talerz był prawie pusty. Prawie, bo na środku leżało małe, czerwone pudełeczko. Jen, wzięła je do ręki i otworzyła. Na widok pierścionka wysadzanego diamentami, zamrugała szybko powiekami. Popatrzyła na Jamesa i powiedziała:
- Mam to zjeść?
Powaga w jej głosie wywołała u James parsknięcie śmiechem.
- Poważnie pytam. Czułam w kuchni jajecznicę i tosty. Gdzie moje śniadanie? Umieram z głodu.
James wziął od niej pudełeczko z pierścionkiem, ukląkł na jedno kolano koło łóżka i zapytał:
- Wyjdziesz za mnie?
Jen zmarszczyła czoło, podrapała się po brodzie i powiedziała:
- Jak się zgodzę, to dostanę wreszcie śniadanie?
- Oczywiście głodomorze. – uśmiechnął się James
- No to się zgadzam. – wzięła pierścionek i założyła go na palec – Teraz leć po moje śniadanie. – wygoniła Jamesa.
Gdy tylko James wyszedł, przyjrzała się swojej dłoni z pierścionkiem. Oczy jej się zaszkliły, a potem zapiszczała z radości i sięgnęła po telefon, aby napisać o tym do wszystkich koleżanek. James wrócił, tym razem już z jedzeniem i podał je Jen. Zaczęła pałaszować, ale co chwila odrywała wzrok od talerza, by zerknąć na pierścionek. James leżał obok niej i albo podjadał jej z talerza, na co reagowała gniewnym mruknięciem, albo całował ją po ramieniu. W końcu z ust Jennifer padło pytanie:
- Czemu oświadczyłeś mi się teraz?
James jakby zastanawiając się nad odpowiedzią, żuł kawałek skórki chleba. Po chwili odpowiedział:
- Chciałem to zrobić w dniu kręcenia pierwszej sceny z Lucy. To miał być dowód, że kocham tylko ciebie. Ale to co się potem wydarzyło, pokrzyżowało moje plany. Chciałem spróbować ponownie, po twoim powrocie ze szpitala, ale od razu się pokłóciliśmy. Potem uciekłaś. Więc teraz musiałem się spieszyć, żeby znowu mi coś nie przeszkodziło. Wybacz, że tak mało romantycznie. Pewnie wyobrażałaś to sobie inaczej.
- Właśnie, że bardzo mi się spodobały te oświadczyny. Jedyne o czym marzyłam, to żebym była zupełnie zaskoczona, gdy ktoś będzie mi się oświadczał. Gdybyś zaprosił mnie do restauracji, pewnie od razu bym się domyśliła o co chodzi. Tego co zrobiłeś, w życiu bym się nie spodziewała. Zamiast jajecznicy dostałam pierścionek. Moim zdaniem to było bardzo romantyczne.
- Jak zapytałaś, gdzie twoje jedzenie, to wystraszyłem się, że się nie zgodzisz. Ale zobaczyłem, że oczy ci się śmieją i już byłem spokojny.
Płacz Samanthy z pokoju obok, zmusił Jamesa i Jen do wyjścia z łóżka.

Camille wykonywała swoje poranne ćwiczenia mięśni Kegla, które poleciła jej znajoma położna, kiedy usłyszała dźwięk przychodzącej wiadomości.
- Loguś, podasz mi komórkę?
Logan w kilka sekund pojawił się przy Camille i podał jej telefon.
- Dla ciebie wszystko. Wołaj jak czegoś będziesz jeszcze potrzebować. – powiedział, cmoknął Camille w usta i wrócił do czytania książki dla przyszłych ojców.
Ledwie usiadł na kanapie, rozległ się krzyk Camille.
- Czy to już?! – krzyknął Logan, wpadając do sypialni
- Zwariowałeś? W trzecim miesiącu?
- To co się stało?
- Jen wróciła!
- Kiedy?
- Nie mam pojęcia, ale muszę ją odwiedzić. James się jej oświadczył! – pisnęła radośnie
- Jak to? Czemu ja nic o tym nie wiem? Dzwonię do Carlosa.
- Właśnie, może Alexa coś wie.

Carlos był w trakcie mycia zębów, gdy zadzwonił Logan.
- Czego on chce o tej porze? – powiedział do siebie na głos.
Wypluł nadmiar piany z ust i odebrał.
- No cze. Właśnie przerwałeś mi mycie zębów.
- Wiedziałeś, że James miał zamiar oświadczyć się Jen?
- Oświadczył się jej? Kiedy? Jak? Znalazł ją?
W tym momencie do łazienki wpadła Alexa krzycząc:
- Jen wróciła! Wczoraj w nocy. I wiesz co się stało?
- James się jej oświadczył. – odpowiedział Carlos
- A ty skąd wiesz?
- Gadam właśnie z Loganem. Logan, wpadniemy do was za jakieś pół godziny i pogadamy.

Logan powiadomił jeszcze Kendalla i do pół godziny wszyscy byli już w mieszkaniu Camille.
- Czemu James nie dał nam znać od razu jak Jen się pojawiła? – zapytał oburzony Kendall
- I czemu tak nagle wróciła? – dodał Logan
Camille pokręciła głową i zganiła ich:
- Powinniśmy się cieszyć, że jest cała i zdrowa.
- Pojedźmy do nich, to może nam wszystko opowiedzą. – zaproponowała Alexa
- Pisałam do Jen, że do niej wpadnę, ale odpisała mi, że ma do załatwienia dużo spraw związanych z jej nagłym powrotem i jutro zaprosi nas wszystkich na obiad.  – powiedziała Camille
Po chwili zastanowienia odezwał się Carlos:
- A może zrobimy im wieczorem niespodziankę? Weźmiemy szampana i jakieś przekąski i się wprosimy. W końcu należą nam się jakieś wyjaśnienia.
- Ja też jestem ciekaw opowieści Jen. – przytaknął mu Logan
Kendall widząc niezdecydowane miny dziewczyn, zaczął je podpuszczać:
- Dziewczyny, nie wierzę, że nie zżera was ciekawość.
- No dobra. To wy jedźcie po zakupy, a ja i Alexa zrobimy jakieś przekąski. – zdecydowała Camille

Jennifer nie do końca była tak zajęta, jak napisała przyjaciółce. Siedziała skrzyżnie na fotelu i z uśmiechem patrzyła na Jamesa, który czytał Sam bajkę. Nakarmiona dziewczynka szybko zasnęła. James zaniósł ją do łóżeczka, a potem wrócił do salonu, gdzie siedziała Jen. Usiadł na kanapie i poklepał miejsce obok siebie. Jen jednym susem przeskoczyła w to miejsce, ale zamiast usiąść obok Jamesa, weszła mu na kolana. Objęła go za szyję i pocałowała.
- Głupia byłam, że wyjechałam.
- Owszem. – powiedział James i odwzajemnił pocałunek.
- Z grzeczności powinieneś zaprzeczyć. – naburmuszyła się Jen
- Raczej nie jestem grzecznym chłopcem.
- Takich właśnie lubię. – mruknęła Jamesowi do ucha
James stęsknionymi dłońmi wślizgnął się pod bluzkę Jen, a ustami badał jej szyję. Sprawdzał czy to aby ta sama szyja, którą przed tymi wszystkimi niefortunnymi wydarzeniami całował. Od dawna był spragniony smaku jej ciała. Kiedy Jen zaczęła rozpinać mu spodnie, obnażył swoje białe zęby w szerokim uśmiechu. Następnie te zęby zanurzył w jej ramieniu, jakby faktycznie chciał posmakować kawałka swojej narzeczonej. Zerwali się na równe nogi, gdy usłyszeli dźwięk tłuczonego szkła. Oboje odskoczyli od siebie jak oparzeni. Piątka ich przyjaciół stała w przedpokoju i z szeroko otwartymi oczami przyglądali się całej scenie. Dopiero gdy Carlos upuścił miskę z sałatką, James i Jen zorientowali się, że mają gości.
- Kto was wpuścił? I jak długo tu jesteście? – zapytała zdyszana i czerwona za wstydu Jen.
James ukradkiem zapiął rozporek, ale też był czerwony jak burak.
- Przed chwilką weszliśmy. Portier nas zna, więc wpuścił nas bez problemu. – odpowiedział zażenowany Kendall
- Więc to takie miałaś załatwienia. – powiedziała Camille
- Bardzo was przepraszam, ale… - zaczęła tłumaczyć się Jen, ale przerwał jej Carlos
- Oj nieważne. Cieszymy się, że z nami jesteś.

Po jego słowach dziewczyny rzuciły się, aby wyściskać Jen. Wszystkie płakały, a i chłopakom zakręciła się łezka w oku, gdy gratulowali Jamesowi wejścia w stan narzeczeństwa. Alexa i Jen posprzątały sałatkę z podłogi, a potem wszyscy zasiedli w salonie. Jennifer nie miała ochoty opowiadać o tym co wydarzyło się na Majorce, a James też próbował zmieniać temat. W końcu przyjaciele dali za wygraną i nie domagali się szczegółowych wyjaśnień. Jen odetchnęła i wreszcie mogła się wyluzować i spędzić czas w ulubionym towarzystwie. 


_________________________________________________________________________________
Chcieliście spokojny i optymistyczny rozdział. Mam tylko nadzieję, że nie wyszło nudno. Dajcie znać co myślicie. Kolejny post dodam jak będzie tu dużo komentarzy. Może 13? 13 to moja ulubiona liczba, więc niech będzie tyle komów, a dostaniecie ode mnie super perwersyjne opowiadanko ;) (żadna nowość na tym blogu :P ) Piszcie ;) 
AM

15 komentarzy :

  1. jeju! <3 ale oni słodcy *o* czekam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Oooo jakie słodkie. Rozwaliła mnie scena z sałatką. Czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytam tytul i pierwsze skojarzenie: Wielkanoc. Haha a ja przeciez nie lubie tego swieta ale mniejsza o to :) nie ma to jak obudzic sie rano i dostac zaserwowany na sniadanie diamentowy kajdan wiecznego niewolnictwa :) zartuje :) obraczka jest czyms takim :) nie wyszedl nudny. Ja sie glupia smieje. Chyba widac po komciu jak to na mnie wplynelo :) uwaga! Ten rozdzial ukazuje slownikowy przyklad jak szybko roznosza sie wiesci drogą pantoflową :D i jeszcze ich tak nacanku przylapali. Mega mega mega :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialne :) Najlepszy był fragment z tą sałatką xD No przynajmniej między między Jamesem a Jennifer jest ok ^^

    ~Sonny <3333

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak! Zaręczyli się! Na reszcie! ;) Czekałam na to. Już wyobraziłam sobie minę Carlosa upuszczającego miskę z sałatą. HaHaHa :D
    Czekam niecierpliwie na nn :******
    Pozdrawiam Stelss :**********

    OdpowiedzUsuń
  6. hmmmm ale piękne, takie romantyczne <33
    uwielbiam takie opowiadania u was <3
    mam nadzieje, ze już między nimi będzie spoko i wszystko się ułoży :D
    świetny rozdział i czekam na nexta :))) Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Fantastic ! Czekam nn ;)
    ~ Ana

    OdpowiedzUsuń
  8. Jen łatwo przekupić... Wyjdzie za niego, jak dostanie śniadanie... Nie no... I bardzo, bardzo, bardzo mi się podobało. Taka miął odmiana. Czekam na cd!

    OdpowiedzUsuń
  9. hehe. 13 to mój numer w dzienniku. Hi hi hi. Nie no, nie moge przerwać się śmiać. xD

    OdpowiedzUsuń
  10. Biedny Logan. Pewnie przeżył zawał, jak usłyszał krzyki Camille ^^
    Staram się to wyobrazić :3
    Ucieszyło mnie to strasznie, że w końcu się jej oświadczył ;)
    Czekam <3
    Pati ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. O jezu jaki miły zwrot akcji i Carlos i wgl xd Boskie

    OdpowiedzUsuń
  12. Oooo... oświadczył się jej! *o*
    To się nazywa wyczucie czasu!
    Wybuchłam śmiechem jak przeczytałam o tym, że Carlos wypuścił miskę z sałatką xD
    I to w najlepszym momencie! xD
    Czekam na nn ;*
    Pozdrawiam.Marcela ;3

    OdpowiedzUsuń
  13. *-* Czekam na nn,nwm czemu, ale najbardziej podobają mi sie z Kendallem xDD :D

    OdpowiedzUsuń