poniedziałek, 9 września 2013

Big Time Peace

Kendall wrócił do mieszkania wkurzony po kolejnej kłótni z Jo. Od progu zaczął nawijać do siedzących na kanapie chłopaków:
- Że ja niby się nie staram! Wyobrażacie to sobie? To raczej ona ma jakieś dziwne wymagania. Skąd ja mam wiedzieć czego ona chce? Co ja jasnowidzem jestem?
- O co poszło tym razem? - zapytał Logan
- Ha! Dobre pytanie! - krzyknął Kendall i poszedł do swojego pokoju

czwartek, 5 września 2013

Big Time Return

- To wrócisz ze mną do LA? - zapytał James
- I tak nie mam tu co robić. Zawaliłam spotkania z wytwórniami.- westchnęła Jennifer
- To wrócisz?
- No dobra.
- Dziękiiii. - James przytulił mocno Jennifer ze szczęścia.
- Ale nie wyobrażaj sobie zbyt wiele. Wracam do LA, a nie do Ciebie.
- Dobre i to. - westchnął James, ale nadal się uśmiechał.


sobota, 31 sierpnia 2013

Na haju.

Czyżby jutro zaczynał się już wrzesień? Jak to szybko zleciało. Wiem, że niektórzy z Was zaczynają już wkrótce szkołę. Biedactwa moje :( Mam nadzieję, że chociaż po moim opowiadaniu poczujecie się lepiej. Kocham i pozdrawiam ~ada_maslow

Siedziałam właśnie przy komputerze i pisałam z koleżankami na facebooku, gdy nagle pojawiło się nowe okno rozmowy. "Hej, co robisz?" napisał Logan. Zaczęłam się zastanawiać co mu odpisać. Po długim namyśle odpisałam, jakże wymowne "Nic, a co?". Nie zwracałam już uwagi na wiadomości od koleżanek, tylko wpatrywałam się w napis "Logan is typing..." No i pisał i pisał i pisał. W końcu dostałam taką wiadomość:

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Carpe diem

 Chciałyście seks? No to macie, moje niewyżyte zboczuchy. Mam nadzieję, że taka ilość Was zadowoli. Jeśli nie to przypominam, że mój blog nie nazywa się "Big Time Ostre Rżnięcie Gdziekolwiek i Kiedykolwiek" tylko skromnie "Big Time Dirty Imagines". :D
Kocham Was i pozdrawiam ~ada_maslow


   Dzień 354 w zakładzie karnym. Mam wyjść po roku. Wiem jednak, że nie wyjdę. Dyrektor zakładu wystosował już pismo do sądu o przedłużenie mojego pobytu. Jako powód podał częste ucieczki z terenu zakładu. Nie moja wina,  że tak źle nas pilnują. Formalnie miałam dostać 5 lat za posiadanie narkotyków, ale przespałam się z sędzią. Gdybym dała mu bez gumki i zrobiła loda, wyrok byłby uniewinniający. Stwierdziłam, że nie warto. Traktuję to jako wakacje all inclusive, bo i tak nie mam nic ciekawszego do roboty. Mam trzy zdrowe posiłki dziennie, a normalnie żywiłam się w McDonaldzie. Całodobową opiekę lekarską, a co najważniejsze, mam dach nad głową. Zdarzało mi się nocować na dworcu lub pobliskich lotniskach, a teraz mam celę z ogrzewaniem i na moje utrzymanie pracują zwykli prawi obywatele. Żyć nie umierać. Ostatnio zaabsorbował mnie bordowy Van stojący codziennie po drugiej stronie ulicy, na wprost naszego wybiegu. Siadałam przeważnie na ławeczce w cieniu drzewa i pomału wypalałam 4 papierosy, czekając na porę obiadokolacji. Lubiłam kontemplować w samotności. Kilka dni temu zauważyłam owego Vana. Kierowcą był młody blondyn o dość przystojnych rysach twarzy. Kiedy wychodziłam na wybieg, on prawie przyjeżdżał i parkował w takim miejscu, żeby mieć widok na mnie. Przez te kilka dni przyglądaliśmy się sobie z zainteresowaniem. Pewnego dnia podjechał pod samo ogrodzenie zakładu, otworzył szybę i zapytał:

sobota, 24 sierpnia 2013

Byliśmy aż tak pijani?

   Kiedy jest się w LA, różne rzeczy przychodzą człowiekowi do głowy. Ostatnio naszą rozrywką było zabieranie kamery i kręcenie filmików po pijaku. Mieliśmy za sobą już trzy takie wypady. Po każdym z nich, gdy wytrzeźwieliśmy, mieliśmy bekę stulecia. Wczoraj jednak przeszliśmy samych siebie. Wstaliśmy dopiero o trzeciej po południu następnego dnia. Jako że nigdy nie miewam kaca, poszłam do kuchni, aby przygotować chłopakom napoje lecznicze. Zeszłam do salonu i stanęłam jak wryta. Na kanapie leżały dwie dziewczyny. Podeszłam do ładnych, śpiących blondynek rozwalonych na naszej kanapie i szturchnęłam jedną z nich w bok. Jakże wielkie było moje zdziwienie, gdy obudzona przeze mnie dziewczyna zaczęła mówić po rosyjsku. Trochę rozumiała po polsku, a ja po rosyjsku i po krótkiej dyskusji zmuszona byłam zapłacić jej 100$. Zabrała kasę i swoją półprzytomną koleżankę i wyszły. Nadal zaskoczona całą sytuacją zapukałam do pokoju Logana. Nikt mi nie odpowiedział więc weszłam. Był to błąd.