Te wakacje nie zapowiadały się jakoś
specjalnie. Miałam jechać do mojego wujka i cioci na wieś niedaleko Swansea,
gdzie miałam spędzić miesiąc. Nie przepadałam za Walią, ale na wymarzone
wakacje, poza granicami Wielkiej Brytanii nie mogłam liczyć ze względów
finansowych. Dom wujostwa był duży i piętrowy. Nie ukrywam, że mieli dość dużo
kasy, w przeciwieństwie do nas, ale nie zachowywali się jak bogata szlachta.
Mieli swoją sypialnię, a ja mogłam wybrać sobie jeden z 5 pokoi na piętrze plus
do tego dość obszerna łazienka tylko dla mnie. Wyjechałam rano, a u cioci już
byłam po południu. Przywitałam się z wujkiem i ciocią, i razem zjedliśmy obiad.
Przy posiłku wujek oznajmił, że jutro przyjeżdża ich przyjaciel i zostanie
tutaj tyle co ja, czyli miesiąc.
"Proszę, tylko nie to. Pewnie jakiś nudny biznesmen, bez życia... i żony" - pomyślałam.
"Proszę, tylko nie to. Pewnie jakiś nudny biznesmen, bez życia... i żony" - pomyślałam.