Od incydentu z Kendallem minął już miesiąc. Przez dokładnie 31 dni nie
odezwaliśmy się do siebie. Przez pierwsze dni mi to nie przeszkadzało, ale
później czułam się coraz gorzej. Chyba naprawdę zaczęłam coś do niego czuć.
Przez to całe jego ignorowanie mnie, popadłam w depresję. Przestałam się uczuć,
co spowodowało obniżenie się moich ocen, cały wolny czas przesiadywałam w
bibliotece i zamyślałam się na długi czas. Kiedy tylko widziałam Kendalla
czułam motylki w brzuchu i uśmiechałam się, ale chyba w tym przypadku sama do
siebie, bo on nawet mnie nie widział. Ciekawe czy wie jak mam na imię?
Wielkimi krokami zbliżała się studniówka. Od dzisiaj do studniówki zostały
3 dni. Chociaż uchodziłam za mola książkowego to lubiłam chodzić na imprezy,
nie na byle jakie dyskoteki bez okazji, tylko na imprezy typu Halloween, Walentynki
itp. Chodziłam na nie sama, ale zawsze znalazł się ktoś do tańca, do pogadania,
to że byłam mądra nie oznaczało, że nie miałam znajomych.
Dzisiejszy dzień przebiegał jak zawsze. Jednak na każdym kroku mogło się
zobaczyć plakaty związane z balem, a w sali gimnastycznej został powieszony
ogromny kalendarz z zegarem, który przypominał każdemu, że za 3 dni i kilka
godzin odbędzie się studniówka. Większość miała już pary. Nie wiem czy Kendall
kogoś miał, w zasadzie nie interesowało mnie to... To mnie zżerało od środka. Pragnęłam
się dowiedzieć. Ale wnioskowałam, że nikogo nie ma, ponieważ można go było
zobaczyć tylko w towarzystwie chłopców. Miałam dylemat, iść czy nie iść na bal?




