czwartek, 19 lutego 2015

Big Time Counterattack

Jen wróciła do mieszkania grubo po północy. Tak jak się spodziewała, James czekał na nią siedząc na kanapie i oglądając telewizję.
- Gdzie się podziewałaś?! – zapytał z nieukrywanym zdenerwowaniem
- Odnowiłam stare kontakty i wymyśliłam jak odpłacić się Johnowi. – odpowiedziała spokojnie
- Powiesz coś więcej?
- Dowiesz się wszystkiego jutro. A teraz błagam, przyszykuj mi kąpiel, bo padam z nóg. Ten dzień był masakryczny.
- Najpierw mi powiedz co wymyśliłaś.
- Jak przygotujesz kąpiel to opowiem ci wszystko w wannie.
- Weźmiemy razem kąpiel? – zapytał lekko zdumiony James
- Jeśli się nie ruszysz z tej kanapy to możesz o tym zapomnieć.
James pędem pobiegł do łazienki, a Jen uśmiechając się pod nosem, padła wyczerpana na fotel.

sobota, 14 lutego 2015

Walentynkowa niespodzianka




               
Walentynkowy wieczór, a Ty siedzisz na kanapie przed telewizorem, jednak w ogóle Cię to nie rusza. Od zawsze uważałaś, że to święto jest bez sensu, bo przecież miłość powinno okazywać się codziennie, a nie tylko jednego dnia w roku. Nie rozumiałaś innych, gdy tak cieszyli się na ten dzień, bo to przecież nic specjalnego. Skoro to takie wielkie święto, to mogłoby być wolne od pracy, ale nic takiego nie miało miejsca. Okropnie się nudzisz. Przerzucasz kanały z nadzieją, że znajdziesz jakiś film akcji, horror, coś co naprawę Cię zaciekawi, a tymczasem wszędzie same romansidła i nudne telenowele. Jest Ci wręcz niedobrze od nadmiaru czułości w koło. Wtem do drzwi ktoś dzwoni. Otwierasz je i niedowierzasz własnym oczom. W progu stoi twój narzeczony, który wyjechał w delegację i miał wrócić dopiero za miesiąc. Czujesz jak do twych oczu napływają łzy szczęścia. Skaczesz mu na szyję i całujesz. Wchodzicie do środka i zamykacie za sobą drzwi.
- Carlos, co ty tu robisz? Miałeś wrócić dopiero za miesiąc. – Zaczynasz rozmowę, nadal będąc w euforii.
- Chciałem ci zrobić walentynkową niespodziankę. – Mówi, szperając za czymś w swej walizce.
- Walentynki… Wiesz co sądzę na ten temat. – Na twej twarzy pojawia się grymas.
- Myślałem, że się ucieszysz.
- Oczywiście, że się cieszę. Jeju, jak ja za tobą tęskniłam. Tylko ten dzień…
- Dobra, zostawmy to. – Mówi, trzymając w ręku jakieś pudełko. – Mam dla ciebie prezent.
- Prezent? Kochanie, nie musiałeś. – Uśmiechasz się od ucha do ucha, gdy ten wręcza Ci przedmiot.  – Co to takiego?

sobota, 7 lutego 2015

Najlepszego



   Dzisiaj były moje urodziny, ale nie spodziewałem się, żeby ktoś zorganizował mi imprezę niespodziankę. W tamtym roku też nikt mi jej nie zrobił, więc nie łudziłem się na coś więcej. Wczoraj razem z Jamesem, Carlosem, Dustinem, Loganem i moją dziewczyną - Taylor umówiliśmy się, że dzisiaj spotkamy się w barze o 14:00.
   Wstałem spokojnie o 11:00, zjadłem śniadanie, wziąłem prysznic i umyłem zęby. Ubrałem się i czekałem trochę. Nie chciałem być przed wszystkimi. Chwilę przed moim wyjściem z domu Taylor napisała mi, żebym ubrał się lepiej niż zwykle, bo Carlos zdobył rolę w jakimś nowym filmie i trzeba to opić. No więc od nowa musiałem się ubrać i uczesać włosy. Zastanawiałem się dlaczego Los nie napisał o roli wczoraj na Twitterze. Może dowiedział się o tym dzisiaj? Z myśli wyrwał mnie dzwonek mojego telefonu. Dzwonił James.
   - Halo? - odebrałem.
   - Stary, gdzie ty się podziewasz? Już dawno jesteśmy na miejscu, a ciebie nie ma - słyszałem w tle wszystkich pozostałych przyjaciół i muzykę.
Spojrzałem na zegarek i faktycznie było już późno.
   - Sorry, ale musiałem się od nowa ubrać i w ogóle.
   - No to ruszaj dupę i przyjedź.
   - Dobra, poluzuj stringi. Zaraz będę.
   - Ja nie noszę stri... - nie usłyszałem całej odpowiedzi, ponieważ się rozłączyłem.
Było w pół do 15, więc wziąłem telefon i klucze i poszedłem do baru. Nie miałem daleko, więc doszedłem w jakieś 10 minut. Wszedłem do środka i oczywiście zobaczyłem całą moją sforę.
   - Jestem już - podszedłem do nich.
   - Nareszcie! - moja dziewczyna uwiesiła mi się na szyi.
Pocałowaliśmy się.
   - Hej, Carlos dlaczego ja się dzisiaj dowiedziałem, że grasz w filmie? - zapytałem siedzącego obok przyjaciela.
   - Tak jakoś wyszło - zaśmiał się - Ale świętujemy gdzie indziej.
   - Jak to? - zapytałem.
   - Jedziemy do lokalu - powiedziała Taylor.
   - Nie obraźcie się, ale nie jestem pewien czy zdobycie roli w filmie to taka wielka okazja na imprezę - stwierdziłem.

niedziela, 25 stycznia 2015

Big Time Reunion

James przeprosił przedstawicieli banku i chłopaków i wyszedł z Jennifer na zewnątrz.
- Co ty wygadujesz? John? Co on ma niby z tym wspólnego? Po tym co zrobił, chyba nie chcesz prosić go o pomoc?
- Pomoc? O jaką pomoc? Właśnie on za tym wszystkim stoi. Wrobił nas w te długi.
- Wiesz, że to bardzo poważne oskarżenie?
- Wiem, ale wiem też, że to na pewno jego sprawka. Chciał się zemścić.
- Przyjmijmy, że masz rację i co dalej?
- Załatwimy skurw…
- Jen, jesteś zdenerwowana i nie myślisz logicznie.
- Jak mam być spokojna, jak ten gnój chce zniszczyć nam życie?
- Może powinniśmy powiedzieć o naszych przypuszczeniach w banku?
- Nie. Mam lepszy pomysł. Idź po chłopaków, a ja muszę zatelefonować.
- Jesteś pewna?
- Tak. No idź już.

sobota, 24 stycznia 2015

Niania

   od roku nie mam żony. Rozwiodłem się z nią, ponieważ mnie zdradzała. Mamy dwójkę dzieci - Ashtona i Emmę. Ze względu na to, że Isa nie miała warunków, żeby utrzymać dzieci, zostały ze mną. Pracuję przez cały dzień, więc zatrudniłem niańkę. Już wiele ich u mnie było, ale od dwóch miesięcy pracuje u nas Elena. Dzieciaki mówią, że bardzo ją lubią, więc pomyślałem, że to może być ta odpowiednia. Inne były okropne. Kradły, piły, miały złe zamiary, a raz zdarzyło się, że Ashton miał siniaki na ramionach przez jedną. Na szczęście to się już skończyło. 
   Elena miała 20 lat. Była zgrabną brunetką o dużych, brązowych oczach. Sięgała mi do klatki piersiowej, więc tak czy siak, zawsze patrzyłem na nią z góry. Zatrudniłem ją po tym, jak wstawiłem ogłoszenie w internecie. Przyszła do mnie, przedstawiła mi swoje referencje i nazajutrz została na dzień próbny. Szczerze mówiąc to nie chciałem jej, bo nie miała za dużego doświadczenia. Nawet nie miała rodzeństwa, którym opiekowałaby się dawniej, zero kontaktu z dziećmi. Ale wszystkie nianie do tej pory były wykształcone, doświadczone i niewiadomo co robiły, więc pomyślałem, że może amatorka by się przydała. No i została na dzień próbny. Dzieci ją polubiły i już pracuje u nas dwa miesiące.