Po wyjeździe Jo, Kendall zagnieździł się przed telewizorem. Zagnieździł w znaczeniu dosłownym, bo obłożył się poduszkami, a dookoła leżały opakowania po chipsach, ciastkach i cukierkach. Całe to jego miejsce wyglądało jak gniazdo nieszczęścia. Pełnią całego obrazu była mina Kendalla, która mówiła "zostawcie mnie, chcę tu dokończyć żywota". Oczywiście dobrzy kumple nie mieli zamiaru go zostawiać.
- Stary, chodź. Pojedziesz ze mną po Jennifer.
- Nigdzie nie jadę.
-To chociaż tu ogarnij, bo przyjedziemy tu na obiad. Twoja mama nas zaprosiła.
- Ehe.
James pokiwał głową i dał Carlosowi znak na migi, żeby zrobił coś z Kendallem, a sam pojechał do szpitala. Czekała już tam na niego spakowana Jennifer. Siedziała na kraju łóżka i czytała zalecenia zapisane przez doktora Wattersa.
- Stary, chodź. Pojedziesz ze mną po Jennifer.
- Nigdzie nie jadę.
-To chociaż tu ogarnij, bo przyjedziemy tu na obiad. Twoja mama nas zaprosiła.
- Ehe.
James pokiwał głową i dał Carlosowi znak na migi, żeby zrobił coś z Kendallem, a sam pojechał do szpitala. Czekała już tam na niego spakowana Jennifer. Siedziała na kraju łóżka i czytała zalecenia zapisane przez doktora Wattersa.


