niedziela, 28 września 2014

Internetowa randka




        
       
„To już dziś!” – myślałem zapinając guziki mojej koszuli. Wreszcie miałem poznać na żywo swoją internetową miłość. Umówiliśmy się w małej restauracji niedaleko mojego mieszkania. Na moim zegarku dochodziła już 20.00. Chwyciłem w rękę bukiet kwiatów i wyszedłem z mieszkania po drodze przeglądając się jeszcze w lustrze. Byłem odpicowany na tip top, tak jak chciałem. Bardzo zależało mi, by zrobić dobre wrażenie. W zaledwie kilka minut dotarłem na miejsce, a kelner zaprosił mnie do zarezerwowanego stolika. Usiadłem i czekałem na swą randkę. W końcu przed moim stolikiem stanęła kobieta z marchewkowymi włosami, zielonymi oczami, w chabrowej sukience delikatnie podkreślającej jej idealne kształty.
- Logan? – Spytała swym delikatnym głosem.
- Tak. – Wstałem.-  A ty pewnie jesteś Veronica?
- To ja. Bardzo mi miło. – Uśmiechnęła się i podała mi rękę, którą lekko musnąłem wargami.
- To mnie jest miło. – Spojrzałem na nią uwodzicielskim wzrokiem, podając kwiaty,  a ona zachichotała.

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Przyjacielski wieczór

„Tak, jestem gejem! Masz z tym jakiś problem?!” – Takich słów mógłbym użyć jeszcze kilka miesięcy wstecz. Zabawy z chłopcami i różne takie były na moim porządku dziennym. Mieszkałem z moją przyjaciółką lesbijką i często wymienialiśmy się swoimi doznaniami z partnerami/ partnerkami tej samej płci. Odkąd pamiętam trzymaliśmy się razem, tacy przyjaciele od piaskownicy, potem jeszcze bardziej połączyła nas nasza odmienność seksualna, a kiedy nasze rodziny nie zaakceptowały tego, jacy jesteśmy, wyprowadziliśmy się i wynajęliśmy razem mieszkanie. Żyło nam się dobrze, ja w świecie chłopców, ona dziewcząt, ale do czasu.

niedziela, 17 sierpnia 2014

Drwal

 Razem z dziewczynami wracałyśmy znad morza. Dzisiejszy dzień był mega upalny. Nie dało się wytrzymać, więc jechałyśmy z otwartym dachem, bo jak na złość wysiadła nam klimatyzacja. Wszystkie ubrane byłyśmy tylko w stanik i króciutkie spodenki lub spódniczki. Jechałyśmy już ponad 2 godziny i zgłodniałyśmy. Miałyśmy nadzieję, że teraz, kiedy przejeżdżamy przez jakieś lasy, gdzieś w pobliżu znajdzie się jakaś karczma czy bar i się zatrzymamy. Tak się też stało.
     Leśna chata, dość obszerny zajazd. Na parkingu stało kilka ciężarówek z drzewem na pace. Widocznie urzędowało tu dużo drwali. Zaparkowałyśmy i wysiadłyśmy z samochodu. Kilka kierowców obserwowało nas i posyłało słodkie uśmieszki. Nic nie podobało mi się w tych spoconych, łysych kotletach i dziewczynom na szczęście też. Poszłyśmy do środka. Kiedy otworzyłyśmy drzwi, buchnęło w nas przyjemne uczucie zimna. Było bardzo przyjemnie i chłodno. Poczułyśmy niebywałą ulgę. Usiadłyśmy przy jednym ze stolików i wzięłyśmy karty menu. Przez tę nagłą zmianę temperatury i chęć załatwienia się, odechciało mi się jeść. Przeprosiłam moje towarzyszki i powiedziałam, że idę rozprostować nogi. Dziewczyny tylko kiwnęły głowami, a ja wyszłam z karczmy. Znów poczułam na skórze prażące słońce.

wtorek, 29 lipca 2014

Porwana i porywacz - misja szpieg

*James*

- Na co masz dziś ochotę? – zapytałem Nicole
- Na ciebie. – odpowiedziała ciągnąc mnie za kołnierzyk koszuli
- Miałem na myśli coś do jedzenia. – zganiłem ją próbując udawać poważny ton, ale chyba mi to nie wyszło.
- Hmm, no to może owoce morza?
- Restauracja Mirello? – zaproponowałem
- Ty znasz się na tym lepiej.
- No to leć, ubierz się w coś eleganckiego.
Gdy tylko Nicole opuściła salon, zadzwonił mój telefon.
- Słucham.  – odebrałem szorstko
- Mamy informacje o ludziach, którzy was śledzą. – usłyszałem po drugiej stronie głos mojego starego kumpla.
- Matthew?  Gdzie Witalij? To on prowadzi tę sprawę.
- To chyba nie rozmowa na telefon. Mogę wpaść do ciebie?
- Jeśli to takie ważne.
- Sam się przekonasz.
Ton jego głosu mnie zaniepokoił. Nie chciałem jednak snuć domysłów. Poszedłem do garderoby, gdzie Nicole przeglądała ubrania nie mogąc się zdecydować co włożyć.
- Ułatwię ci sprawę. Nie musisz się przebierać. Kolację zjemy w domu. Ktoś do nas wpadnie. – powiedziałem zerkając zza winkla, na roznegliżowaną Nicole.

sobota, 5 lipca 2014

Szara myszka i Bad boy 2

Od incydentu z Kendallem minął już miesiąc. Przez dokładnie 31 dni nie odezwaliśmy się do siebie. Przez pierwsze dni mi to nie przeszkadzało, ale później czułam się coraz gorzej. Chyba naprawdę zaczęłam coś do niego czuć. Przez to całe jego ignorowanie mnie, popadłam w depresję. Przestałam się uczuć, co spowodowało obniżenie się moich ocen, cały wolny czas przesiadywałam w bibliotece i zamyślałam się na długi czas. Kiedy tylko widziałam Kendalla czułam motylki w brzuchu i uśmiechałam się, ale chyba w tym przypadku sama do siebie, bo on nawet mnie nie widział. Ciekawe czy wie jak mam na imię?
Wielkimi krokami zbliżała się studniówka. Od dzisiaj do studniówki zostały 3 dni. Chociaż uchodziłam za mola książkowego to lubiłam chodzić na imprezy, nie na byle jakie dyskoteki bez okazji, tylko na imprezy typu Halloween, Walentynki itp. Chodziłam na nie sama, ale zawsze znalazł się ktoś do tańca, do pogadania, to że byłam mądra nie oznaczało, że nie miałam znajomych. 
Dzisiejszy dzień przebiegał jak zawsze. Jednak na każdym kroku mogło się zobaczyć plakaty związane z balem, a w sali gimnastycznej został powieszony ogromny kalendarz z zegarem, który przypominał każdemu, że za 3 dni i kilka godzin odbędzie się studniówka. Większość miała już pary. Nie wiem czy Kendall kogoś miał, w zasadzie nie interesowało mnie to... To mnie zżerało od środka. Pragnęłam się dowiedzieć. Ale wnioskowałam, że nikogo nie ma, ponieważ można go było zobaczyć tylko w towarzystwie chłopców. Miałam dylemat, iść czy nie iść na bal?